Sikorski koryguje wersję ws. dymisji ambasadorów. Wskazuje na osobistą rolę prezydenta

Strona głównaPolityka

Sikorski koryguje wersję ws. dymisji ambasadorów. Wskazuje na osobistą rolę prezydenta

Prezydent Nawrocki odpiera zarzuty ws. płatnych spotkań w USA. „Sam decyduję o kalendarzu”
Tańsze paliwa od weekendu. Prezydent podpisał ustawę i rusza program CPN
Kolejne spięcie na linii rząd–prezydent. Ślubowanie Macieja Berka może odbyć się w Sejmie
Kryzys w NBP tuż-tuż. Paweł Szefernaker ostrzega przed falą drożyzny i paraliżem banku centralnego
Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego ma głębokie korzenie. Prezydent Nawrocki zabiera głos
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Sikorski zmienia narrację: „Robił to osobiście prezydent”

W polskiej polityce zagranicznej i dyplomacji wrze. Po fali nagłych rezygnacji polskich placówek dyplomatycznych, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdecydował się na publiczną korektę swoich wcześniejszych słów. Wypowiadając się w poniedziałek w Sejmie, szef MSZ przyznał, że kulisy odejścia dyplomatów wyglądają zupełnie inaczej, niż początkowo przypuszczano.

Przypomnijmy: w reakcji na głośne i napięte wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego, ze stanowisk zrezygnowali ambasadorowie RP w Chinach oraz w Rumunii – odpowiednio Jakub Kumoch i Paweł Soloch. Obaj urzędnicy zostali powołani jeszcze za kadencji prezydenta Andrzeja Dudy. Początkowo szef polskiej dyplomacji sugerował w mediach, że za decyzjami dyplomatów stoi presja ze strony otoczenia Pałacu Prezydenckiego. Teraz stawia sprawę na ostrzu noża.

  • Wcześniejsza wersja MSZ: presję mieli wywierać współpracownicy i personel głowy państwa.
  • Aktualne stanowisko Sikorskiego: do rezygnacji i porzucenia misji nakłaniał dyplomatów osobiście prezydent Karol Nawrocki.

– W sprawie ambasadorów muszę skorygować swoją wcześniejszą wypowiedź. Myślałem, że to personel pana prezydenta nakłaniał ambasadorów do rezygnacji ze stanowisk. Okazało się, że robił to osobiście prezydent – oświadczył ostro Sikorski, dodając, że resort dysponuje w tej sprawie twardą wiedzą.

Konstytucyjna nawijka czy realny spór o kompetencje?

Konflikt na linii rząd–prezydent dawno przekroczył granice zwykłych przepychanek. Szef MSZ postanowił przypomnieć podstawowe zasady ustrojowe, uderzając w prerogatywy głowy państwa. W jego opinii Karol Nawrocki drastycznie przekracza swoje konstytucyjne umocowanie.

– Prezydent może według własnego widzimisię nadać komuś order, może nadać obywatelstwo polskie, może kogaś ułaskawić, natomiast nie może wybierać sędziów i nie może też wybierać ambasadorów – grzmiał Sikorski, zaznaczając, że głowa państwa ma w tym zakresie wyłącznie role protokolarne, a nie sterujące polityką państwa.

Błyskawiczna kontra z Pałacu Prezydenckiego

Reakcja otoczenia Karola Nawrockiego na te oskarżenia była natychmiastowa i niezwykle emocjonalna. Głos w sprawie zabrał szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP, Marcin Przydacz.

W ostrym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Przydacz nazwał słowa szef MSZ czystym kłamstwem, którego celem ma być odwrócenie uwagi opinii publicznej od kryzysu konstytucyjnego. Według wersji Pałacu Prezydenckiego, Kumoch i Soloch podjęli całkowicie suwerenne decyzje, motywowane sprzeciwem wobec działań gabinetu Donalda Tuska i samego Sikorskiego, których obaj dyplomaci mieli nie chcieć dłużej legitymizować na zewnątrz.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: