Groźny impas wokół zarządu NBP
Nad polskim systemem finansowym zbierają się czarne chmury. Już 5 listopada 2026 roku Narodowy Bank Polski może znaleźć się w sytuacji bez precedensu od momentu uchwalenia ustawy o banku centralnym w 1997 roku. Jak alarmuje szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, instytucja ta zacznie funkcjonować w składzie sprzecznym z obowiązującym prawem.
Wszystko przez zbliżający się koniec kadencji kluczowych osób oraz trwający spór na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera. Szefernaker wprost ostrzega, że paraliż organów decyzyjnych może uderzyć w stabilność polskiej waluty i wywołać kolejną falę drożyzny, która mocno odczują portfele polskich rodzin.
Zegar tyka: brakuje rąk do pracy na szczytach
Obecnie zarząd Narodowego Banku Polskiego składa się z 6 osób (nie licząc prezesa), co stanowi absolutne ustawowe minimum. Sytuacja ta zaraz ulegnie drastycznemu pogorszeniu:
- 4 listopada 2026 r. – wygasa kadencja wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego,
- 1 stycznia 2027 r. – kończy się kadencja Marty Gajęckiej.
Jeśli do 5 listopada skład nie zostanie uzupełniony, w zarządzie pozostanie zaledwie 5 członków. Oznacza to złamanie ustawowych wymogów i paraliż instytucjonalny, którego skutki mogą odbić się na całej gospodarce.
Prezydent Nawrocki nie ustępuje. Te same nazwiska wracają do premiera
Spór o nominacje ciągnie się od miesięcy. W lutym prezydent Karol Nawrocki przesłał do premiera Donalda Tuska wnioski o powołanie 4 nowych członków zarządu NBP, licząc na wymaganą prawem kontrasygnatę. W maju szef rządu odesłał dokumenty bez podpisu.
Mimo to Paweł Szefernaker ogłosił, że prezydent ponownie złoży dokładnie te same wnioski. W gronie kandydatów znaleźli się:
- Przemysława Litwiniuk (członek RPP z rekomendacji Senatu),
- Ludwik Kotecki (członek RPP z rekomendacji Senatu),
- Marcin Zarzecki (członek RPP powołany przez prezydenta),
- Marta Kightley (była wiceprezes NBP).
Kancelaria Prezydencka podkreśla, że kandydaci wyłonieni zostali w ramach szerokiego konsensusu politycznego, a za nadchodzący kryzys pełną odpowiedzialność ponosi szef rządu. Czy Donald Tuska tym razem złoży swój podpis? Czasu na uniknięcie finansowego tąpnięcia zostało naprawdę niewiele.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE