Listopadowe posiedzenie RPP pod lupą
Trwa dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Posiadaczi kredytów hipotecznych z niepokojem spoglądają w stronę Warszawy, zadając sobie odwieczne pytanie: czy tym razem koszty pożyczek pójdą w górę? Zgodnie z najnowszymi analizami ekonomistów, listopadowy werdykt nie przyniesie jednak niespodzianek.
Eksperci rynkowi są w większości zgodni. Główna stopa referencyjna NBP powinna pozostać na dotychczasowym poziomie 3,75%. Co to oznacza w praktyce? Krótkoterminową stabilizację rat, choć sytuacja w polskiej gospodarce daleka jest od nudy.
Szok podażowy i hamująca inflacja
Ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego przyniosły pewną ulgę. Wstępny szacunek za październik pokazał spadek inflacji do **3,5 proc.** (wobec 4,1 proc. odnotowanych we wrześniu). Choć na stacjach benzynowych i w rachunkach za nośniki energii wciąż widać wyraźne napięcia wywołane zawirowaniami na rynkach surowców, szerokiej presji cenowej na razie brak.
Jak zauważają analityki ING Banku Śląskiego, mamy do czynienia z klasycznym, punktowym szokiem podażowym. Ceny ropy czy gazu potrafią boleć w portfelu podczas tankowania, ale nie napędzają one trwałej spirali płacowo-cenowej. Do stabilizacji sytuacji przyczyniły się także rządowe działania osłonowe na rynku paliw.
Kiedy realne podwyżki? Horyzont 2027 roku
Skoro w listopadzie i najpewniej w grudniu (tradycyjnie spokojnym miesiącu dla gremium) nic się nie zmieni, kiedy tysiące kredytobiorców powinny zacząć obawiać się ruchu RPP?
Wizja przyszłości bywa mniej optymistyczna. Część analityków szacuje, że prewencyjne zacieśnienie polityki monetarnej może nadejść w pierwszym kwartale 2027 roku. W grę wchodzi podwyżka stóp o 25 do 50 punktów bazowych. Scenariusze kreślone przez niektórych ekspertów rynkowych wskazują, że w skrajnym wariancie kolejne kwartały mogą przynieść wzrost obciążeń dla domowych budżetów o kilkadziesiąt, a nawet ponad dwieście złotych na racie.
Rada dmuchnie na zimne, jeśli efekty drugiej rundy inflacji zaczną materializować się w statystykach. Na ten moment przeważa jednak strategia wyczekiwania i uważnego monitorowania danych makroekonomicznych.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE