Koszmarne początki i niespodziewany zwrot akcji
Poniedziałkowe starcie zamykające 13. kolejkę PKO BP Ekstraklasy dostarczyło kibicom pod Jasną Górą rollercoastera emocji. Dnia 2 listopada 2026 roku Raków Częstochowa podejmował rozpędzoną Pogoń Szczecin. Gospodarze przystępowali do tego pojedynku z pozycji czerwonej latarni ligi, zaledwie z sześcioma punktami na koncie po dwunastu meczach. Z kolei „Portowcy” celowali w przedłużenie swojej znakomitej serii i powrót na ligowe podium.
Początek meczu ułożył się jednak koszmarnie dla podopiecznych Dawida Szwargi. Już w 5. minucie błąd w defensywie gospodarzy wykorzystał **Darko Churlinov**, który precyzyjnym strzałem otworzył wynik spotkania dla drużyny ze Szczecina. Raków próbował odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, jednak w 40. minucie **Lamine Diaby-Fadiga** zmarnował rzut karny, posyłając piłkę obok bramki Valentina Cojocaru.
Druga połowa pod dyktando „Medalików”
Po zmianie stron obraz gry zmienił się o 180 stopni. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i szybko przyniosło to efekt. Zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry, w 47. minucie, do wyrównania doprowadził **Patryk Makuch**, który wykorzystał dośrodkowanie w pole karne i głową pokonał bramkarza Pogoni.
Raków kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, dążąc do przełamania złej passy. W 73. minucie dopiął swego – po wrzutce Ericka Otieno z rzutu rożnego lub stałego fragmentu gry najlepiej w szesnastce odnalazł się **Bogdan Racovițan**, dając gospodarzom prowadzenie 2:1.
Absurdalna końcówka i obrońca między słupkami
Ostatnie minuty poniedziałkowego meczu zamieniły się w prawdziwy piłkarski teatr absurdu w wykonaniu przyjezdnych. Pogoń całkowicie straciła głowę w defensywie. Najpierw w 90. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał **Lukas Willen**.
Chwilę później arbiter Szymon Marciniak bez wahania wyrzucił z boiska także bramkarza Pogoni, **Valentina Cojocaru**, który ratował sytuację faulem ratunkowym poza polem karnym. Ponieważ goście wykorzystali już wszystkie zmiany, rękawice bramkarskie musiał założyć obrońca **Dimitrios Keramitsis**.
Zdezorientowana defensywa szczecinian skapitulowała po raz trzeci w doliczonym czasie gry. W 90+7. minucie wprowadzony z ławki **Tomasz Pieńko** ustalił wynik na **3:1**, pakując piłkę do siatki między nogami tymczasowego golkipera Pogoni.
Dzięki temu zwycięstwu Raków Częstochowa opuścił ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasowej stawki, inkasując bezcenne trzy punkty. Seria bez porażki ekipy ze Szczecina została natomiast brutalnie przerwana.

KOMENTARZE