Polityczny klincz wokół wyboru Macieja Berka do TK. Pałac Prezydencki żąda wyjaśnień, koalicja nie spieszy się z decyzją

Strona głównaPolityka

Polityczny klincz wokół wyboru Macieja Berka do TK. Pałac Prezydencki żąda wyjaśnień, koalicja nie spieszy się z decyzją

Donald Tusk o nominacji Macieja Berka do TK: To skaza na moim wizerunku
Prof. Ewa Łętowska miażdży ruch Tuska. Wskazała „pocałunek śmierci” dla kandydata do TK
Polityczne trzęsienie ziemi w Sejmie: Maciej Berek nowym sędziom TK i nietknięte weto Nawrockiego

Wybór, który wstrząsnął sceną polityczną

Mija tydzień od dnia, w którym Sejm zdecydował o powołaniu Macieja Berka – dotychczasowego ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Donalda Tuska – na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie odbyło się 4 września 2026 roku i od samego początku dzieliło scenę polityczną. Za jego kandydaturą zagłosowało 219 posłów, jednak wokół samej procedury i kwalifikacji prawnika narasta coraz więcej znaków zapytania.

Choć opozycja grzmi o „himalajach hipokryzji”, a Kancelaria Prezydenta przechodzi do konkretnych kroków, w obozie rządzącym nie widać paniki ani szczególnego pośpiechu w rozstrzyganiu politycznych losów nowego sędziego. Zamiast tego obserwujemy kolejną odsłonę bezpardonowej walki o instytucje państwowe.

Pałac Prezydencki stawia zarzuty. Chodzi o staż pracy

Główna oś konfliktu dotyczy spełnienia wymogów formalnych przez Berka. Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, skierował oficjalne pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, żądając wglądu w dokumentację i wyjaśnienia okoliczności procedowania tej kandydatury.

Zdaniem Pałacu Prezydenckiego istnieją „gigantyczne wątpliwości” co do tego, czy Maciej Berek legitymuje się wymaganym przez przepisy 10-letnim stażem wykonywania zawodu radcy prawnego. Odwołując się do standardów stosowanych przy powoływaniu sędziów sądów powszechnych, Bogucki podkreślił, że sam wpis na listę to za mało – konieczne jest udokumentowanie realnego wykonywania praktyki.

Sam zainteresowany odpiera te zarzuty, wskazując w mediach, że na liście radców prawnych widniał przez ponad 20 lat, a zawód faktycznie wykonywał przez 17 lat.

Koalicja odpowiada: „Prezydent nie jest trzecią izbą parlamentu”

Przedstawiciele rządu i koalicji odrzucają krytykę, uznając działania prezydenta Karola Nawrockiego za próbę niedozwolonej kontroli decyzji Sejmu. Wiceminister sprawiedliwości Sławomir Pałka publicznie stwierdził, że polska konstytucja nie przewiduje dla głowy państwa roli „trzeciej izby parlamentu” czy cenzora sprawdzającego kompetencje wybranego sędziego.

Z kolei marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty przypomniał dotychczasowe napięcia na linii Sejm-Prezydent, dając do zrozumienia, że ewentualne wstrzymanie zaprzysiężenia będzie powtórzeniem dawnych politycznych blokad.

Tymczasem w tle toczą się poważniejsze gry o kształt i przyszłość samego Trybunału Konstytucyjnego, który w obecnym stanie prawnym i politycznym pozostaje sparaliżowany, a spór o sędziego Berka staje się jedynie kolejną iskra zapalną w trwającej wojnie na interpretacje konstytucyjne.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: