Dramatyczna noc pod lubelską izbou przyjęć
Wydarzenia z nocy z 15 na 16 sierpnia w Lublinie mrożą krew w żyłach. 41-letni pan Jarosław, na co dzień mieszkający za granicą, przyjechał z żoną w odwiedziny do rodzinnego miasta. Około godziny 3:00 nad ranem obudził go gwałtowny, rozrywający ból w klatce piersiowej, duszności oraz drętwienie rąk i szczęki. Zamiast czekać na zespół ratownictwa medycznego, małżonko-wie zdecydowali się na szybszy krok – sami podjechali pod całodobową izbę przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego przy ul. Herberta.
Na miejscu zastali jednak zamknięte na głucho drzwi. Mimo że na budynku wisiała wyraźna tabliczka instruująca, aby po godzinie 22:00 korzystać ze specjalnego dzwonka, nieruchomy personel nie zareagował na uporczywe wezwania. Półmrok w holu i brak jakiejkolwiek żywej duszy za szybą zmusiły zdesperowaną kobietę do wykonania telefonów alarmowych i wezwania karetki wprost pod wejście do placówki.
Pół godziny walki o życie i szybka interwencja ratowników
Całe dantejskie sceny pod oknami szpitala trwały około trzydziestu minut. Dopiero przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego po błyskawicznym wykonaniu badania EKG zdiagnozował u pacjenta **pełnościenny ostry zawał serca** (tzw. wdowi zawał). Zrozpaczona żona relacjonowała później, że przez cały ten czas – nawet w trakcie akcji ratunkowej prowadzonej w karetce – żaden pracownik szpitala nie zainteresował się losem cierpiącego człowieka.
Chory został natychmiast przewieziony do oddalonego o kilka kilometrów szpitala MSWiA w Lublinie, gdzie przeszedz zabieg koronarografii. Lekarze nie ukrywali, że ocalono go w ostatniej chwili – zwłoka o kolejne godziny mogła zakończyć się tragicznie.
Konsekwencje: Kara finansowa, zwolnienia i prokuratura
Sprawa wyszła na jaw dzięki medialnym publikacjom i wywołała ogólnokrajowy skandal. Reakcja instytucji była błyskawiczna:
- Decyzja NFZ: Lubelski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia nałożył na szpital karę w wysokości **30 tysięcy złotych** za rażące nieudzielenie świadczeń i uchybienia organizacyjne.
- Dyscyplinarki: Dyrektor placówki Piotr Matej przeprowadził wewnętrzne postępowanie wsparte analizą monitoringu i wręczył **natychmiastowe zwolnienia dyscyplinarne** dwóm osobom z personelu pielęgniarskiego z długoletnim stażem. Dyżurujący pracownicy twierdzili, że… nie słyszeli dzwonka.
- Śledztwo śledczych: Dyrekcja szpitala z własnej inicjatywy złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Lublinie. Śledztwo toczy się z artykułu dotyczącego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 Kodeksu karnego).
W obliczu skandalu dyrekcja szpitala podjęła także decyzję o całkowitym zniesieniu nocnego zamykania wejścia do izby przyjęć przy ul. Herberta. Mimo to szefostwo placówki zapowiedziało złożenie wniosku do NFZ o złagodzenie lub odstąpienie od nałożonej grzywny.
Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE