W piątek, 4 września 2026 roku, Sejm zdecydował o wyborze Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego . Dotychczasowy minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w gabinecie Donalda Tuska zdobył poparcie 226 posłów przy wymaganej większości bezwzględnej wynoszącej 219 głosów . Jego kontrkandydat, zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość prof. Artur Kotowski, uzyskał 184 głosy . Głosowanie to obnażyło jednak głębokie podziały i wywołało polityczne trzęsienie ziemi nie tylko na linii opozycja–koalicja, ale przede wszystkim wewnątrz obozu władzy .
Kontrowersje wokół apolityczności i zgrzyty w koalicji
Kandydatura Berka budziła emocje na długo przed wrzuceniem kart do urn . Opozycja oraz część polityków ugrupowań tworzących koalicję 15 Października wytykała, że awansowanie aktywnego członka Rady Ministrów prosto do Trybunału stoi w sprzeczności z postulatami odpolitycznienia państwa . Przypominano również projekty ustaw z 2024 roku zakładały m.in. twardą, czteroletnią karencję dla polityków pragnących zasiąść w TK .
Dysydenci znależli się w różnych ugrupowaniach rządzących . W samej Koalicji Obywatelskiej posłanka Klaudia Jachira zagłosowała przeciw, a Franciszek Sterczewski w ogóle nie wziął udziału w głosowaniu . Od głosu wyłamali się także niektórzy posłowie Lewicy (w tym marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, który tłumaczył później swoją decyzję pomyłką) oraz koła Centrum .
„Mogę iść na wojnę”. Spięcie między posłami KO
Brak pełnej dyscypliny i otwarta krytyka ze strony własnego zaplecza wywołały natychmiastową, ostrą reakcję w szeregach partii rządzącej . Szczególnie głośno zrobiło się po wymianie zdań w mediach społecznościowych między Franciszkiem Sterczewskim a europolitykiem KO Bartoszem Arłukowiczem .
Sterczewski argumentował swoją postawę wprost: „Skoro przez lata protestowaliśmy w obronie niezawisłości sądów, które PiS upolityczniał, to teraz trzeba być konsekwentnym” . Na te słowa błyskawicznie zareagował Arłukowicz, nie ukrywając swojego oburzenia nielojalnością partyjnego kolegi w kluczowym momencie :
– Sory Franek. Ja Ciebie nawet polubiłem za te twoje różne akcje. Ale. Ja mogę iść na wojnę. Nie ma problemu. Lubię być w ataku. I mogę atakować. Ale chcę być pewny, że chłopaki z tyłu mnie osłaniają, kiedy jadę na ostro. To jest wojna. I to nie czas na dylematy – skwitował ostro europoseł .
Wybór Macieja Berka zamyka procedurę poprzedzającą zmianę na stanowisku w TK (kadencja sędziego Justyna Piskorskiego wygasa we wrześniu), ale wewnętrzne pęknięcia w koalicji po tym głosowaniu z pewnością pozostawią ślad na dalszych relacjach wewnątrz obozu rządzącego .
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE