Brutalna szczerość i polityczny teatr w Dallas
Kampania przed listopadowymi wyborami połówkowymi w Stanach Zjednoczonych weszła w fazę bezpardonowej walki o każdy głos. Prezydent USA Donald Trump, wystąpił na zakończenie historycznej, pierwszej konwencji Partii Republikańskiej w Dallas. Zamiast tradycyjnej dyplomacji gospodarz Białego Domu postawił na potężną dawkę emocji, groźby i gigantyczne obietnice finansowe.
Stawką listopadowego głosowania jest kontrola nad Kongresem, a sondaże dla republikanów nie są łaskawe. Środowisko polityczne obozu władzy szuka więc ratunku w radykalnych środkach mobilizacji.
5 tysięcy dolarów za zwycięstwo i… groźba piekła
W trakcie niemal dwugodzinnego przemówienia Trump uderzył w ton, który natychmiast obiegł światowe media. Najpierw powtórzył swoją śmiałą obietnicę: jeśli Partia Republikańska utrzyma izby Kongresu, każdy dorosły Amerykanin otrzyma 5 tysięcy dolarów wypłaconych w ramach specjalnej dywidendy. Koszt tego manewru przekroczyłby 1 bilion dolarów, co natychmiast wywołało fale pytań o realność i legalność planu.
Gdy jednak mowa przyszła o samej frekwencji, prezydent całkowicie porzucił konwencjonalny styl:
„Wiecie, co się dzieje z tymi, którzy nie głosują? Idą do piekła” – grzmiał z estrady, zmuszając zwolenników do składania uroczystych przysięg o udziale w wyborach zaplanowanych na 3 listopada.
Walka z „komunizmem” i trudna rzeczywistość
Retoryka konwencji opierała się na budowaniu poczucia egzystencjalnego zagrożenia. Trump wielokrotnie powtarzał słowo „komunizm”, przekonując tłum, że opozycyjna Partia Demokratyczna została przejęta przez „radykalnych, lewicowych szaleńców”. Wraz z nim na scenie pojawili się m.in. minister zdrowia Robert F. Kennedy Jr. oraz wiceprezydent J.D. Vance, próbując odwrócić uwagę wyborców od rosnących kosztów życia i kontrowersji wokół działań zbrojnych.
Eksperci i analitycy polityczni wskazują, że tak agresywna mobilizacja to rozpaczliwa próba odwrócenia niekorzystnych trendów w sondażach, gdzie poparcie dla administracji szoruje w dolnych granicach. Czy wizja gotówki w portfelu i wizja potępienia zmobilizują Amerykanów do masowego ruszenia do urn? Odpowiedź poznamy już wkrótce.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE