Plan Tuska w Sejmie napotyka na opór
Wszystko miało pójść gładko, ale polityczna rzeczywistość okazała się o wiele bardziej skomplikowana. Zaplanowane na 4 września 2026 roku sejmowe głosowanie w sprawie powołania Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego wywołało ogromne napięcia nie tylko na linii opozycja–koalicja, ale przede wszystkim wewnątrz samego obozu rządzącego. Choć premier Donald Sport i jego zaplecze liczyły na szybkie domknięcie spraw personalnych, brak stuprocentowej dyscypliny grozi poważnym falstartem.
Przypomnijmy: kandydatura dotychczasowego ministra i bliskiego współpracownika szefa rządu ma stanowić kluczowy element jesiennej ofensywy rządzących, mającej na celu przełamanie impasu w TK. Mimo że sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka dała w środę zielone światło (stosunkiem głosów 16 do 10 przy jednym wstrzymującym się), atmosfera wokół nominacji jest gęsta od emocji.
Pojedyncze głosy ważą losy nominacji
W kuluarach mówi się otwarcie, że ostateczny wynik piątkowego starcia na Sali Plenarnej mogą rozstrzygnąć pojedyncze szabelki. Problemem dla Koalicji Obywatelskiej okazał się opór w ugrupowaniach koalicyjnych. Przewodniczący klubu Polska 2050 i zarazem szef sejmowej komisji Paweł Śliz publicznie zapowiedział, że nie poprze tej kandydatury, wywołując spore poruszenie. Podobne rozbieżności, sięgające w formule „pół na pół”, zarysowały się w szeregach Lewicy.
- Kandydatura Macieja Berka budzi kontrowersje ze względu na jego niedawną funkcję ministerialną.
- Krytycy, w tym część środowisk prawniczych, wytykają niezgodność z duchem ustawy o TK z 2024 roku, która zakładała czteroletnią karencję dla polityków.
- Wspierający nominację argumentują, że doświadczenie legislacyjne Berka to jedyna skuteczna tarcza w walce z obecnym kryzysem konstytucyjnym.
Polityczne domino
Sprawa wyboru nowego sędziego – który ma zastąpić kończącego kadencję Justyna Piskorskiego – wiąże się nierozerwalnie z innymi ruchami kadrowymi w parlamencie. Politycy koalicji nie ukrywają, że każda zmiana pociąga za sobą efekt domina, w tym planowane roszady w prezydium Sejmu. Czy Donald Tusk zdoła zdyscyplinować posłów i doprowadzić plan do końca? Odpowiedź przyniosą najbliższe godziny.

KOMENTARZE