Padel przejmuje polskie miasta. Korty wyrastają jak grzyby po deszczu
Padel podbija Europę z siłą, jakiej dawno nie widziano w sportach rakietowych. To już nie tylko kaprys nudzących się celebrytów, ale globalny trend, który z Hiszpanii rozlewa się na całe terytorium Starego Kontynentu. W Polsce ten sport rośnie w oczach — jeszcze niedawno niszowy, dziś gromadzi tysiące amatorów, a nowe obiekty powstają nawet w sąsiedztwie galerii handlowych.
Na tę falę zdecydował się wskoczyć ciężki kaliber z zagranicy. PadelCity, czyli największy operator centrów padla w Niemczech, oficjalnie ruszył pod pałką polskiego inwestora i menedżera, Piotra Łagowskiego. Plany są potężne i skrojone z niemiecką precyzją.
Ponad 25 placówek i nowe przejęcia. Jaki jest plan do 2030 roku?
Zgodnie z najnowszymi zapowiedziami spółki, do końca 2030 roku w naszym kraju ma działać ponad 25 nowoczesnych placówek sygnowanych logiem PadelCity. Co ciekawe, polski oddział ma wówczas generować aż **20–25 proc. całkowitych obrotów** całej grupy.
Jak zamierzają to osiągnąć? Biznes nie będzie budowany wyłącznie od zera. Strategia zakłada miks:
- Rozwój organiczny w największych aglomeracjach,
- Budowę sieci franczyzowej dla lokalnych partnerów,
- Strategiczne partnerstwa z deweloperami i zarządcami nieruchomości,
- Przejęcia mniejszych, już działających na rynku klubów.
Gwiazdy futbolu za plecami i polski rynek wart miliony
Skąd niemiecka sieć ma na to siłę? PadelCity nie ukrywa, że stoi za nimi solidne zaplecze finansowe. Latem spółka pozyskała od inwestorów ponad **5 mln euro**, co podniosło łączny kapitał pozyskany na rozwój do **15 mln euro**. Co ciekawe, w gronie wspierających projekt znaleźli się znani ludzie futbolu: trener FC Barcelony **Hansi Flick** oraz niemieccy piłkarze **Joshua Kimmich** i **Mats Hummels**.
Pierwsze ruchy w Polsce już za nimi — m.in. obiekt w Warszawie przy Westfield Arkadia pokazuje, że padel wchodzi w tkankę miejską dosłownie „po drodze”, łącząc sport z codziennymi zakupy. Teraz gra idzie o znacznie wyższą stawkę. Czy polski rynek połknie ten haczyk? Wszystko wskazuje na to, że rakiety do padla na stałe zrosną się z krajobrazem naszych miast.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE