8 września 2026 roku na Stadionie Miejskim w Tarnowie zapisał się w pamięci kibiców czarnego sportu jako czarny dzień pełen pecha, dramatycznych scen i nieodpowiedzialnych decyzji kalendarzowych. Trzecia w tym sezonie runda Zaplecza Kadry Juniorów (ZKJ) miała być świętem młodzieżowego żużla, a zamieniła się w trwający blisko trzy godziny horror, zakończony po zaledwie 16 wyścigach z powodu zapadającej ciemności.
Paskudny karambol w pierwszym biegu
Już początek zawodów zwiastował kłopoty. Najpierw długo psuła się maszyna startowa. Gdy w końcu udało się ją uruchomić, doszło do wypadku, po którym widownia zamarła. Na wyjściu z pierwszego wirażu pierwszego okrążenia premierowego starcia nagle z motocykla spadł Emil Konieczny (Fogo Unia Leszno).
Jadący tuż za nim Oskar Rumiński zdołał ratować się ucieczką do krawężnika, choć zahaczył o maszynę rywala. Zupełnie innego rodzaju pech spotkał jednak Roberta Roszaka z GTM Start Gniezno. Żużlowiec z pełnym impetem wjechał w leżącego na torze kolega po fachu, po czym sam z ogromną siłą uderzył o nawierzchnię i plecami uderzył w twardą, drewnianą bandę w miejscu, gdzie brakowało dmuchanych poduszek.
- Robert Roszak został natychmiast zaopatrzony przez służby medyczne i w trybie pilnym odwieziony karetką do szpitala.
- Emil Konieczny, choć kontynuował udział w zawodach, zakończył je z marnym dorobkiem 3 punktów.
Trzy godziny ścigania i ucieczka przed nocą
Przez kolejne serie zawodnicy borykali się nie tylko z presją wyniku, ale i z upływającym czasem. Liczne przerwy, defekty sprzętowe oraz opóźnienia sprawiły, że runda niemiłosiernie się wlekła. Sędzia zawodów nie miał wyjścia – po odjechaniu 16. biegu i zamknięciu czterech serii startów, ze względu na gęstniejące mroki i brak sztucznego oświetlenia na tarnowskim obiekcie, podjęto jedyną słuszną decyzję o przedwczesnym zakończeniu turnieju. Oficjalnymi wynikami uznano te uzyskane po 16. gonitwach.
Sobkowiak najlepszy w chaosie
W tak nienormalnych warunkach najlepiej odnalazł się Kacper Sobkowiak. Utalentowany reprezentant Stali Gorzów zgromadził na swoim koncie 11 punktów (2, 3, 3, 3) i zasłużenie stanął na najwyższym stopniu podium. Drugą lokatę, po zaciętej walce, wywalczył Eryk Kamiński (Wybrzeże Gdańsk) z dorobkiem 10 'oczek’, a skład podyum uzupełnił Antoni Kawczyński (Toruń), który uzbierał 9 punktów.
Wtorkowy turniej w Małopolsce po raz kolejny obnażył bolączki polskiego żużla młodzieżowego: od kwestii bezpieczeństwa przy starych bandach stałych, po kuriozalne opóźnienia, przez które rzetelne przeprowadzenie zawodów staje się logistyczną niemożliwością.

KOMENTARZE