Masowy napływ fałszywych dokumentów na polskich uczelniach
Podczas wtorkowej debaty na Forum Ekonomicznym w Karpaczu dyrektor Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej (NAWA), dr Wojciech Karczewski, przedstawił zatrważające statystyki dotyczące międzynarodowej rekrutacji. W samym środku wakacji, od czerwca do sierpnia, agencja wychwyciła ponad 1000 kandydatów, którzy usiłowali dostać się na polskie uczelnie za pomocą sfałszowanych papierów.
To nie tylko suche statystyki. To potężna dziura w systemie bezpieczeństwa edukacyjnego, która pokazuje, jak bardzo pożądanym kierunkiem stała się Polska dla osób szukających dróg na skróty.
Co dziesiąty dokument pod lupą
Skala procederu mrozi krew w żyłach. Jak wynika z danych przedstawionych przez szefa NAWA, sprawdzono łącznie ponad 11 tysięcy zgłoszeń. Oznacza to, że co jedenasta osoba usiłująca podjąć studia w naszym kraju próbowała oszukać system.
Nowe uprawnienia dają jednak narzędzia do walki. Od ubiegłego roku NAWA ma bowiem pełne prawo do skrupulatnej weryfikacji papierów napływających z zagranicy. Przepisy te obejmują kandydatów pochodzących spoza Unii Europejskiej, OECD, EFTA, Chin oraz Ukrainy. Bez tej instytucjonalnej tarczy fałszerstwa mogłyby nigdy nie wyjść na jaw przed rozpoczęciem semestru.
Mobilność akademicka a ciemna strona rekrutacji
Problem, o którym głośno mówiono w Karpaczu w ramach panelu „Jak przyciągać talenty – o znaczeniu mobilności akademickiej”, obnaża ciemną stronę międzynarodowej wymiany. Polska staje się magnesem dla studentów z całego świata, co cieszy, ale otwiera też furtkę dla niepożądanego przepływu osób.
Zamiast autentycznych talentów badawczych, system co chwilę testują cwaniacy z fałszywkami w teczkach. Instytucje państwowe zapowiadają jednak dalsze uszczelnianie procedur, by chronić prestiż krajowej edukacji wyższej.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE