Sensacja w grupie A. Faworyt legł w gruzach
Poniedziałkowy wieczór, **14 września 2026 roku**, na długo zapadnie w pamięć kibicom śledzącym mistrzostwa Europy siatkarzy. To, co stało się w meczu grupy A w Modenie, przerosło najśmielsze scenariusze ekspertów. Reprezentacja Słowenii – notowana na 5. miejscu w rankingu FIVB i świeżo upieczony brązowy medalista Ligi Narodów – poległa w starciu z Grecją dokładnie **1:3 (18:25, 25:19, 23:25, 19:25)**.
Mało kto dawał Grekom jakiekolwiek szanse. Ekipa z Półwyspu Bałkańskiego przystępowała do tego spotkania po bolesnych porażkach z Czechami (1:3) i Włochami (0:3), nie mając na koncie ani jednego punktu w turnieju. Słoweńcy z kolei gładko, bez straty seta, odprawili wcześniej Słowację oraz Szwecję. Różnica klas? Teoretycznie kolosalna. Praktyka boleśnie zweryfikowała papierowe prognozy.
Przebieg meczu: Grecki nokaut i bezradność faworyta
Spotkanie rozpoczęło się od trzęsienia ziemi. Słoweńcy wyglądali tak, jakby myślami wciąż byli w szatni, co skrupulatnie wykorzystali rywale, deklasując faworytów w pierwszej partii do **18**. Choć podopieczni słoweńskiego sztabu otrząsnęli się w drugim secie, wygrywająco odpowiadając wynikiem **25:19**, był to jedynie łabędzi śpiew w tej konfrontacji.
Kluczowy dla losów całego meczu okazał się trzeci set. Słowenia kontrolowała wydarzenia, prowadząc w końcówce 23:21. I wtedy zaczęły się schody. Grecy zdobyli **cztery punkty z rzędu**, odwracając losy partii na swoją korzyść. Ostatni akt meczu to już koncertowa gra Hellady, która zamknęła spotkanie kolejnym wynikiem **25:19**, pieczętując sensacyjne **3:1**.
Bolesne konsekwencje
Statystyki pomeczowe obnażyły problemy faworytów. Nawet 20 punktów słoweńskiego atakującego Nika Mujanovicia czy świetne bloki Jana Kozamernika na niewiele się zdały, gdy na boisku brakowało kolektywu i chłodnej głowy. Porażka komplikuje Słoweńczykom walkę o triumf w grupie i sprawia, że droga do strefy medalowej nagle mocno się kręci. Grecy natomiast wykonali gigantyczny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej, pisząc jedną z najbardziej niesamowitych historii tegorocznego czempionatu.

KOMENTARZE