Rekordowe zakupy, zapomniane zaplecze
Polska zbrojeniówka pędzi w niespotykanym dotąd tempie. Wydatki na modernizację armii osiągnęły historyczne rozmiary, windowując kraj na czoło państw Sojuszu Północnoatlantyckiego pod względem relacji budżetu obronnego do PKB. Kupujemy czołgi, wyrzutnie, systemy przeciwlotnicze i pociski dalekiego zasięgu. Kontrakty podpisuje się szybko, często pod presją czasu i rosnącego za naszą wschodnią granicą zagrożenia.
Problem polega na tym, że za tym papierowym szaleństwem podpisanych umów nie nadąża prosta, szara rzeczywistość: logistyka, serwis i stabilność łańcuchów dostaw.
Alarmujący raport ekspertów
Wnioski zaprezentowane w raporcie „Bezpieczeństwo łańcuchów dostaw w polskim przemyśle obronnym w czasie pokoju” nie pozostawiają złudzeń. Opracowanie, które przygotowało wspólnie kilkudziesięciu naukowców z wiodących polskich uczelni – m.in. SGH, WAT czy Politechniki Krakowskiej – obnaża bolesną prawdę. Krajowy przemysł obronny wciąż niebezpiecznie opiera się na imporcie kluczowych komponentów z zewnątrz.
Kiedy wybucha kryzys globalny, łańcuchy pękają jak nitki. Przekonaliśmy się o tym podczas pandemii COVID-19, kiedy brakowało podstawowych półprzewodników. Dziś stawka jest jednak nieporównywalnie wyższa. Chodzi o bezpieczeństwo państwa, a w skrajnym scenariuszu – o suwerenność.
- Weryfikacja przetargowa: Eksperci proponują radykalne zmiany, w tym szczegółową ocenę odporności łańcuchów dostaw już na etapie postępowań przetargowych.
- Zdrowa konkurencja: Koniec zabetonowanego rynku i polegania wyłącznie na tradycyjnych, niewydolnych strukturach.
- Stabilne kadry: Bez inżynierów, logistyków i wykwalifikowanych pracowników żaden sprzęt sam nie pojedzie ani nie wystrzeli.
Kupić łatwo, utrzymać trudniej
Największym grzechem polskiego systemu zamówień publicznych w sektorze wojskowym bywało myślenie życzeniowe. Liczył się sam fakt pozyskania sprzętu, a kwestie jego wieloletniego utrzymania, dostępności części zamiennych czy krajowego serwisu spychano na dalszy plan.
Tymczasem nowoczesna broń to skomplikowany ekosystem. Bez stabilnego dopływu podzespołów, zaawansowanych materiałów i bez zaplecza technologicznego zlokalizowanego w Europie, najdroższy sprzęt może szybko stać się bezużytecznym złomem. Krajowa zbrojeniówka potrzebuje natychmiastowego zwrotu ku lokalizacji krytycznych kompetencji. Inaczej wjedziemy w ścianę.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE