Wrzesień 2026 roku przynosi kolejne pytania o kondycję rynków finansowych. Choć analitycy coraz głośniej wskazują na fundamentalną przewagę obligacji nad akcjami — argumentując, że papiery dłużne są historycznie tanie, a akcje relatywnie drogie — przecena obligacji wcale nie zwalnia tempa. Sytuacja na parkietach przypomina grę nerwów, w której dawne zasady przestają działać.
Rentowności obligacji dziesięcioletnich w USA wspięły się niedawno do poziomu 4,95%, co jest najwyższym odczytem od jesieni 2023 roku. Rynki z niepokojem patrzą na surowce — ropa Brent oscyluje wokół 106 USD za baryłkę — co skutecznie podbija obawy inflacyjne i wiąże ręce bankom centralnym. Inwestorzy zadają sobie fundamentalne pytanie: czy mamy do czynienia z przedsionkiem piekła, czy jednak z bramami raju dla długoterminowego kapitału?
Paradoks wycen: Akcje drogie, obligacje tanie
Z jednej strony teoria podpowiada, że tak głęboka przecena długu powinna stanowić historyczną okazję do zakupów. Z drugiej strony — brakuje wyraźnego katalizatora, który mógłby odwrócić ten trend. Inflacja w G7 powraca jako uporczywy problem, a oczekiwania dotyczące dalszych ruchów Rezerwy Federalnej (Fed) spędzają sen z powiek zarządzającym funduszami.
W Polsce tymczasem rodzimi inwestorzy nie zwalniają tempa w gromadzeniu oszczędności, choć widać delikatne przesunięcia w kapitałach. Po rekordowym lipcu, kiedy to sprzedaż detalicznych obligacji skarbowych sięgnęła aż 9,78 mld zł, sierpień przyniósł nieco mniejszy, ale wciąż imponujący wynik na poziomie 8,22 mld zł. Polacy masowo uciekają przed nisko oprocentowanymi lokatami bankowymi, wybierając papiery indeksowane inflacją oraz stałoprocentowe.
Co dalej z rentownościami?
Niepewność dotyka zarówno rynku hurtowego, jak i globalnych giełd. Brak widocznych fundamentów do zatrzymania wyprzedaży obligacji sprawia, że tradycyjne modele portfelowe 60/40 przechodzą ciężką próbę. Spokojne dotąd portfele dłużne potrafią zaskoczyć mocną zmiennością.
Czy pesymizm osiągnął już punkt kulminacyjny? Historia pokazuje, że rynki rzadko dają sygnały zakupu w idealnym momencie. Częściej robią to wtedy, gdy nikt już nie chce patrzeć w stronę spadających wykresów.
Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE