Amerykanie po raz pierwszy złożyli nową rakietę nuklearną. Terminy wiszą na włosku

Strona głównaŚwiat

Amerykanie po raz pierwszy złożyli nową rakietę nuklearną. Terminy wiszą na włosku

Rosyjska telewizja liczy polski sprzęt. Jak Kreml zareagował na defiladę na Wisłostradzie
Kolejne trzęsienie ziemi w Pentagonie. Sekretarz armii USA planuje odejść po konfliktach z Hegsethem
Kluczowe umowy na MSPO 2026: Naukowcy z Łukasiewicza i spółki PGZ łączą siły dla polskiej armii

14 września 2026 roku w bazie sił kosmicznych Vandenberg w Kalifornii doszło do wydarzenia, które przeszło bez echa w mainstreamowych mediach, choć dotyka samego serca globalnego bezpieczeństwa. Po raz pierwszy od dziesięcioleci Stany Zjednoczone zmontowały w pełnej, pionowej konfiguracji zupełnie nowy międzykontynentalny pocisk balistyczny. LGM-35A Sentinel – bo o nim mowa – przestał być jedynie cyfrowym projektem. Stojąc dumnie na stanowisku testowym, pokazał, że amerykański przemysł zbrojeniowy próbuje podnieść się z kolan.

Problem polega na tym, że czasu do wyznaczonego debiutu zostało przerażająco mało.

Cztery miesiące układania klocków za miliony dolarów

Operacja prowadzona wspólnie przez Siły Powietrzne USA (USAF) oraz koncern Northrop Grumman nosiła nazwę programową Pathfinder. Nie przywieziono gotowego giganta na naczepie. Zamiast tego przez cztery długie miesiące inżynierowie zwozili poszczególne elementy z najodleglejszych zakątków kraju, by na miejscu połączyć je w jedną całość za pomocą specjalistycznych dźwigów.

Co dokładnie zmontowano? Zegarmistrzowsko spasowano:

  • Pierwszy stopień – potężny silnik na paliwo stałe odpowiedzialny za brutalne wyrwanie rakiety z ziemskiej atmosfery.
  • Drugi stopień – motor dedykowany do fazy suborbitalnej.
  • Trzeci stopień – odpowiadający za precyzyjne manewrowanie już w przestrzeni kosmicznej.
  • Moduł dowodzenia i nawigacji – czyli elektroniczny mózg całego systemu.

Po zakończeniu testów dopasowania interfejsów i procedur bezpieczeństwa, inżynierowie… pocisk rozebrali. Była to próba czysto demonstracyjna i inercyjna – bez ładunku bojowego. Cel osiągnięto: potwierdzono, że procedury poligonowe fizycznie działają.

Nóż na gardle i wiekowe Minutmany

Dlaczego Amerykanie się spieszą? Odpowiedź jest brutalna: ich dotychczasowy filar nuklearny ledwo trzyma się kupy. Obecne w silosach rakiety LGM-30G Minuteman III służą w armii od wczesnych lat 70. XX wieku. Ich najmłodsze egzemplarze mają już około 50 lat, podczas gdy pierwotnie projektowano je na góra dwie dekady. USA utrzymują w gotowości bojowej około 400 takich pocisków rozstawionych w betonowych silosach. Są przestarzałe, drogie w utrzymaniu i podatne na awarie techniczne.

Sentinel ma je całkowicie zastąpić, tworząc nowoczesny lądowy filar amerykańskiej triady nuklearnej na kolejne dziesięciolecia.

Rok 2027 pod znakiem zapytania

Oficjalny harmonogram zakłada pierwszy lot testowy Sentinela z bazy Vandenberg nad Pacyfik (w kierunku atolu Kwajalein oddalonego o 7,7 tysiąca kilometrów) właśnie w 2027 roku. Z kolei wstępna gotowość operacyjna ma nadejść na początku lat 30. XXI wieku.

Eksperci wojskowi kręcą jednak głowicami. Amerykański przemysł obronny od dekad nie budował systemu ICBM od zera. Brakuje wykwalifikowanych rąk do pracy, łańcuchy dostaw trzeszczą w posadach, a koszty programu lawinowo rosną. Choć udany montaż w Vandenberg to psychologiczna ulga dla Pentagonu, droga od makiety testowej do w pełni funkcjonalnej, niezawodnej rakiety zagłady jest jeszcze boleśnie długa. Czy rok 2027 okaże się terminem z zyskiem czy kolejnym opóźnieniem w gigantycznym budżecie zbrojeniowym? Przekonamy się wkrótce.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: