Zgrzyt na linii rząd-Pałac. Marcin Przydacz uderza w Donalda Tuska ws. raportu CIA, Siemoniak odpowiada

Strona głównaPolityka

Zgrzyt na linii rząd-Pałac. Marcin Przydacz uderza w Donalda Tuska ws. raportu CIA, Siemoniak odpowiada

Co z kwotą wolną 60 tys. zł? Premier Tusk postawił sprawę na ostrzu noża
Co roczna waloryzacja progów podatkowych? Minister Domański stawia jeden warunek
Tajny raport CIA na biurku premiera. Tusk ostrzega przed czarnymi scenariuszami i prowokacjami

Burza wokół raportu CIA. Czy dokument trafił na biurko premiera?

Wrzesień 2026 roku przynosi kolejne spięcie na linii rząd–Pałac Prezydencki. Tym razem osią konfliktu stał się domniemany tajny raport amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), o którym kilka dni wcześniej publicznie mówił premier Donald Tusk. Szef rządu informował wówczas, że otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffa precyzyjne dane dotyczące możliwych rosyjskich prowokacji i zagrożeń hybrydowych na wschodniej flance.

Te słowa wywołały lawinę komentarzy. W nocy z czwartku na piątek głos zabrał szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP, Marcin Przydacz, który w ostrych słowach zanegował wersję wydarzeń przedstawianą przez Kancelaria Premiera.

„Nie było żadnego »tajnego raportu CIA« na biurku. Wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną i przyszpanować” — napisał wprost prezydencki minister na platformie X.

Siemoniak krótko kwituje atak Pałacu. „To kompletnie niepoważne”

Na nocny wpis Przydacza zareagowało otoczenie rządu. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak uznał te oskarżenia za bezpodstawne i całkowicie chybione. Podkreślił, że nie zamierza tracić czasu na polemiki z wpisami publikowanymi w środku nocy przez prezydenckich urzędników.

Jednocześnie w obronie premiera stanął wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, który w rozmowie w TVN24 nie ukrywał oburzenia zachowaniem polityków opozycji i Pałacu Prezydenckiego w tak delikatnej materii, jaką jest bezpieczeństwo państwa.

  • Wizyta w USA: Minister Tomasz Siemoniak spotkał się w Waszyngtonie z szefem CIA Johnem Ratcliffem.
  • Przekazanie wiedzy: Amerykańskie służby przekazały polskiej stronie istotne informacje wywiadowcze.
  • Reakcja rządu: Dane te niezwłocznie trafiły do premiera Donalda Tuska, stając się podstawą do ostrzeżeń przed rosyjskimi dronami i sabotażem.

Gdzie leży prawda? Głos zabrało BBN

Sprawa zaczęła się jednak komplikować na styku procedur biurowych. Choć otoczenie prezydenta początkowo twardo obstawało przy wersji o „całkowitym zmyśleniu” dokumentu, głos w sprawie zabrał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Bartosz Grodecki. Potwierdził on, że spotkał się z ministrem Siemoniakiem, który zrelacjonował mu ustalenia ze swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych, a te informacje zostały przekazane prezydentowi.

Szef BBN przyznał na platformie X: „Tak, »tajnego raportu na biurku nie było«. Jestem po rozmowie z Ministrem Koordynatorem, który poinformował mnie o szczegółach swojej wizyty w USA. Informacje te przekazałem następnie Prezydentowi RP”. Wygląda więc na to, że spór sprowadza się do technicznej definicji tego, czym jest „raport na biurku”, podczas gdy realna wymiana informacji między służbami USA a polskim rządem faktycznie miała miejsce.

Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: