Archipelag na linii ognia. USA pompują miliony w strategiczny port
W obliczu rosnącego napięcia w regionie Indo-Pacyfiku, Stany Zjednoczone przygotowują się do realizacji swojej największej zagranicznej inwestycji infrastrukturalnej. Już w 2027 roku na Palau – malowniczym, niewielkim archipelagu położonym około 800 kilometrów na zachód od Morza Południowochińskiego – ruszy gigantyczny projekt budowlany o wartości aż 500 milionów dolarów.
Głównym punktem planu jest gruntowna przebudowa i rozbudowa portu w Koror. Stare nabrzeże, wzniesione jeszcze przez Japończyków podczas II wojny światowej, zostanie całkowicie zmodernizowane, aby móc przyjmować nowoczesne okręty wojenne US Navy. Z kolei pogłębienie basenu portowego ma umożliwić swobodną obsługę ciężkiej logistyki wojskowej.
Radary, pasy startowe i obawy o bezpieczeństwo
Inwestycja w port to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Amerykańskie wojsko sukcesywnie zacieśnia kontrolę nad strategicznym terytorium. Trwa oczyszczanie terenu pod zaawansowane systemy radarowe (w tym m.in. projekt TACMOR), rozbudowywany jest również zdalny pas startowy na wyspie Peleliu z myślą o ciężkich samolotach transportowych. Dokumenty przetargowe wskazują także na powstawanie kryzysowych magazynów zaopatrzeniowych dla Piechoty Morskiej (US Marines).
Choć władze w Koror – z prezydentem Surangelem Whipps Jr. na czele – argumentują, że zniszczona infrastruktura wymaga natychmiastowej naprawy, a nowe obiekty posłużą zarówno cywilom, jak i wojsku, lokalna społeczność patrzy na te zapowiedzi z rosnącym lękiem.
„Z perspektywy czasu i napływu wojskowych sił, staliśmy się celem. Rola Palau jako pionka na szachownicy przeciwko Chinom stała się aż nazadto wyraźna” – alarmują lokalni aktywiści i badacze, tacy jak Ongerung Kambes Kesolei z instytutu Congress Point.
Widmo wojny i echo przeszłości
Mieszkańcy wysp, których liczba nie przekracza 17 tysięcy, doskonale pamiętają krwawe starcia z okresu II wojny światowej. Dziś, gdy na zaledwie 177 kilometrach kwadratowych nadających się do zamieszkania terenów wyrastają instalacje militarne, obawy o bycie uwięzionym w epicentrum potencjalnego konfliktu mocarstw stają się codziennością.
Do parlamentu Palau trafiła petycja podpisana przez 2 000 obywateli, domagających się od Waszyngtonu jasnych gwarancji bezpieczeństwa. Dodatkowym problemem są kwestie ekologiczne – prace pogłębiarskie w rejonie Malakal mogą zniszczyć cenne rafy koralowe oraz zagrozić lokalnej populacji diugoni i żółwi morskich. Amerykanie jednak nie zwalniają tempa, traktując archipelag jako kluczowy element tzw. drugiego łańcucha wysp powstrzymującego wpływy Pekinu.

KOMENTARZE