Wrze w polskiej piłce klubowej. Transferowy hit, w ramach którego Jordi Sanchez opuścił Wisłę Kraków i przeniósł się do Pogoni Szczecin, wywołał lawinę komentarzy. Do dyskusji włączył się m.in. Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN postanowił bez ogródek ocenić ruchy sternika „Białej Gwiazdy”. Na ostrą reakcję Jarosława Królewskiego nie trzeba było długo czekać.
Boniek uderza w prezesa Wisły. „On się po prostu uczy”
Przypomnijmy: hiszpański napastnik był kluczową postacią krakowskiego zespołu. W obecnym sezonie PKO BP Ekstraklasy zdążył strzelić już 6 bramek, co czyniło go liderem klasyfikacji strzelców. Pogoń Szczecin skorzystała jednak z klauzuli wykupu wpisanej w jego kontrakcie, co całkowicie zaskoczyło otoczenie Wisły.
Zbigniew Boniek w rozmowie z Polsatem Sport skrytykował konstrukcję umowy, jaką z zawodnikiem podpisał krakowski klub. Jego zdaniem błędem było niedoprecyzowanie dokładnego okresu obowiązywania klauzuli:
- Wystarczyło zapisać, że w letnim oknie obowiązuje ona np. do 30 czerwca.
- Wtedy Wisła miałaby przynajmniej miesiąc na znalezienie wartościowego następcy.
- Piłkarz nie odchodziłby z dnia na dzień już po rozpoczęciu rozgrywek.
Były szef PZPN skwitował całą sytuację mocnymi słowami: – Prezes Królewski nie zdecydował się na takie zapisy, bo on po prostu o tym nie wie, bo on ciągle się uczy prowadzenia klubu.
Królewski nie wytrzymał. Krótka riposta
Właściciel Wisły Kraków słynie z tego, że niezwykle aktywnie komentuje rzeczywistość w mediach społecznościowych i rzadko pozostawia dążenia krytyków bez odpowiedzi. Reakcja na słowa Bońka pojawiła się błyskawicznie na platformie X.
Jarosław Królewski odniósł się do opinii weterana polskiego futbolu w zaledwie kilku dosadnych słowach: „Co za głupoty”.
Sprawa odejścia Sancheza to jednak nie tylko polemiki w mediach. Transakcja wywołała gigantyczne napięcia na linii Wisła – Pogoń, a krakowski klub zdecydował się skierować sprawę do organów dyscyplinarnych, zarzucając rywalom i otoczeniu piłkarza naruszenie przepisów transferowych. Wygląda na to, że potyczki słowne w gabinetach i na platformie X potrwają jeszcze przez wiele tygodni.

KOMENTARZE