Bolesna lekcja w Szczecinie. Pogoń wypuściła wygraną z rąk w zaledwie osiem minut

Strona głównaSport

Bolesna lekcja w Szczecinie. Pogoń wypuściła wygraną z rąk w zaledwie osiem minut

Szalony klasyk w Ekstraklasie! Dwie minuty, które wstrząsnęły Warszawą
Kulisy głośnego transferu do Wieczystej. Walczyło kilka klubów, zdecydowały wielkie pieniądze
Błyskawiczne pożegnanie z Canal+. Wojciech Jagoda wraca do kulis swojego zwolnienia

Poniedziałkowy wieczór na Stadionie im. Floriana Krygiera przyniósł spore rozczarowanie miejscowym kibicom. W spotkaniu zamykającym 7. kolejkę PKO Ekstraklasy Pogoń Szczecin zremisowała u siebie z Wisłą Płock 1:1. Portowcy po raz kolejny udowodnili, że potrafią skomplikować sobie życie w kluczowych momentach meczu.

7 września 2026 roku zapisał się w pamięci fanów jako kolejna zmarnowana szansa na wskoczenie do ścisłej czołówki ligowej tabeli. Choć podopieczni Oscara Garcii bardzo chcieli zrehabilitować się za wcześniejsze potknięcia, boisko brutalnie zweryfikowało ich pęd do przodu.

Kluczowe 8 minut, które zadecydowały o wszystkim

Pierwsza połowa poniedziałkowego starcia nie przyniosła bramek, choć nie brakowało nerwowych sytuacji. Już w 9. minucie Valentin Cojocaru popełnił wręcz dziecinny błąd pod presją rywali, ale na jego szczęście zdołał naprawić własny w iście akrobatyczny sposób. Emocje rosły z każdą minutą, jednak celowniki piłkarzy wciąż były rozregulowane.

Pprawdziwa kumulacja zdań nastąpiła tuż po przerwie:

  • 52. minuta: Po sporym zamieszaniu w polu karnym Wisły do piłki dopadł Jan Biegański i potężnym uderzeniem dał Portowcom prowadzenie.
  • 60. minuta: Radość gospodarzy trwała zaledwie osiem minut. W pomeczowym chaosie defensywa Pogoni zaspała, co bezlitośnie wykorzystał Marcus Haglind-Sangré, pakując futbolówkę do siatki z najbliższej odległości.

– To irytujące. Trudno jest wygrać, gdy w każdym meczu tracisz gola po stałym fragmencie gry – nie ukrywał wściekłości po ostatnim gwizdku trener Pogoni, Oscar Garcia.

Wisła Płock przerywa złą serię

Dla ekipy „Nafciarzy” wywiezienie punktu ze Szczecina smakuje jak małe zwycięstwo. Drużyna prowadzona przez Adama Majewskiego przyjechała na wyjazd po trzech porażkach z rzędu i z jasnym planem przetrwania naporu gospodarzy. Choć stracili w trakcie meczu kontuzjowanego Jime, zrealizowali cel minimalny.

– Cieszymy się z punktu po naszej krótkiej passie bez zwycięstwa. Wynik wydaje mi się summa summarum sprawiedliwy – podsumował na konferencji prasowej szkoleniowiec gości.

Remis sprawia, że Pogoń z dorobkiem 9 punktów utknęła w ligowej średniowiecznej stagnacji, a kibice zaczynają zadawać trudne pytania o powtarzające się błędy w koncentracji. Czasu na rozpamiętywanie jednak nie ma – Ekstraklasa nie bierze jeńców.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: