Wielka obietnica z kampanii w cieniu wojskowych wydatków
Sztandarowy postulat Koalicji Obywatelskiej z kampanii wyborczej w 2023 roku — obiecane podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 tys. zł do 60 tys. zł — mocno oddala się w czasie. Podczas środowej konferencji prasowej premier Donald Tusk nie pozostawił złudzeń milionom Polaków, emerytów i przedsiębiorców. Szef rządu wprost przyznał, że w najbliższej perspektywie realizacja tego zobowiązania po prostu nie wchodzi w grę.
Klamka zapadła, a polityczna rzeczywistość zderzyła się z brutalnymi kalkulacjami finansowymi. Z wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że jednorazowe lub szybkie wdrożenie tej zmiany kosztowałoby budżet państwa aż 58,6 mld zł. W obecnych realiach geopolitycznych takich pieniędzy w kasie państwa po prostu nie ma.
Tusk: „Wysiłek na rzecz obronności blokuje zmiany”
Dlaczego rząd musi odpuścić kluczową obietnicę? Premier wskazał na jeden, absolutnie dominujący czynnik – gigantyczne i stale rosnące wydatki na obronność kraju. W obliczu sytuacji za polską granicą bezpieczeństwo państwa stało się absolutnym priorytetem, który pochłania miliardy złotych.
– *Nie rezygnujemy z tego, ale tak bez tortur mogę przyznać, że na pewno w roku 2027 i w roku 2028, bo zakładam, że przez te dwa lata jeszcze będziemy mieli ten wielki wysiłek na rzecz obronności, to kwota wolna jest mało realna, ale nie chcę z tego w żadnym wypadku rezygnować* – zadeklarował bez ogródek premier Donald Tusk. Jak dodał, w perspektywie najbliższych półtora roku temat ten nie ma szans na powodzenie.
Nowe propozycje podatkowe rządu
Podczas gdy kwota wolna zostaje zamrożona na dotychczasowym poziomie, rząd zdecydował się na inne ruchy w polityce fiskalnej, tłumacząc je chęcią wsparcia rosnącej klasy średniej. Na afisz trafiły inne modyfikacje:
- Podniesienie pierwszego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł.
- Wprowadzenie nowej, preferencyjnej stawki 24 proc. PIT dla osób średniozarabiających.
- Zwiększenie obciążeń dla najbogatszych oraz największych korporacji (m.in. wyższy CIT dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro oraz wyższa danina solidarnościowa).
Mimo że politycy koalicyjni, tacy jak europoseł PSL Krzysztof Hetman, próbują tonować nastroje, nazywając nowe propozycje „krokiem w dobrą stronę” dla klasy średniej, dla wielu wyborców odłożenie kwoty wolnej na bliżej nieokreśloną przyszłość po 2028 roku to gorzka pigułka do przełknięcia. Puste portfele i niezrealizowany „konkret na pierwsze 100 dni” z pewnością będą wypominane obozowi władzy przez długie miesiące.
Źródło: gazetaprawna.pl

KOMENTARZE