12 października 2026 roku unijni urzędnicy potwierdzili przełomowe informacje dotyczące relacji handlowych z Państwem Środka. Unia Europejska i Chiny zawarły porozumienie, w ramach którego import pojazdów hybrydowych oraz hybryd typu plug-in z Chin zostanie ograniczony do maksymalnie 350 tysięcy sztuk rocznie. Nowe regulacje mają wejść w życie 1 grudnia i potrwać przez cztery lata, rosnąc o 6% w ujęciu rocznym.
Szara strefa motoryzacji i cła, które nie zadziałały
Problem z chińskimi samochodami w Europie bynajmniej nie jest nowy. Gdy Bruksela nałożyła zaporowe cła wyrównawcze na w pełni elektryczne auta z Chin (BEV), tamtejsi producenci znaleźli naturalną furtkę. Zaczęli masowo wysyłać na Stary Kontynent hybrydy oraz modele plug-in, które nie były objęte tak restrykcyjnymi barierami.
Skutki okazały się błyskawiczne. Wzrost importu tego typu pojazdów wzrosł o kilkadziesiąt procent, a chińskie marki – z gigantami takimi jak BYD na czele – zacastowały rynki europejskie, sprzedając w samej pierwszej połowie roku setki tysięcy aut. Tradycyjni europejscy producenci, zmagający się z ogromnymi kosztami transformacji, zaczęli głośno mówić o kryzysie. Koncerny pokroju Volkswagena ogłaszały drastyczne cięcia etatów i planowane redukcje tysięcy miejsc pracy, obwiniając chińską konkurencję wspieraną państwowymi subsydiami.
Dyplomatyczny kompromis w Pekinie
Do przełomu doszło po intensywnych, dwudniowych negocjacjach w stolicy Chin. Unijny komisarz ds. handlu **Maroš Šefčovič** oraz chiński minister handlu Wang Wentao wypracowali kompromis, który ma zapobiec pełnoskalowej wojnie handlowej.
Zgodnie z unijnymi szacunkami, napływ hybryd w 2026 roku zmierzał ku rekordowej liczbie blisko 800 tysięcy pojazdów. Ustalony limit na poziomie 350 tys. oznacza więc **spadek chińskiego eksportu w tym segmencie o ponad połowę**. Co ciekawe, mechanizm ma zostać wprowadzony w oparciu o unijne środki ochronne Światowej Organizacji Handlu (WTO), co pozwala na szybkie wdrożenie przepisów bez konieczności długotrwałych dochodów antywypaceniowych. Formalnie pułap ma objąć dostawców ze wszystkich państw, aby spełnić zasady antydyskryminacyjne WTO, jednak realnie dotknie on przede wszystkim eksporterów z Chin.
Co w zamian? Ustępstwa Pekinu
Porozumienie nie dotyczy wyłącznie motoryzacji. Bruksela i Pekin dogadały się również w kwestiach ułatwień dla unijnego eksportu. Chiny zgodziły się na:
- Obniżenie ceł na wybrane europejskie towary, w tym części samochodowe, oliwę z oliwek, obuwie czy wyroby spożywcze,
- Ułatwienia w procedurach licencyjnych dotyczących eksportu kluczowych dla nowoczesnych technologii metali ziem rzadkich oraz magnesów trwałych,
- Złagodzenie napięć wokół gigantycznego deficytu handlowego UE z Chinami, który przekracza 1 miliard euro dziennie.
Choć europejskie stowarzyszenia branżowe ostrożnie chwalą porozumienie jako „kluczowy pierwszy krok w procesie przywracania rynkowej równowagi”, eksperci wskazują, że to dopiero początek dłuższego procesu. Część chińskich koncernów z pewnością przyspieszy plany budowy własnych fabryk bezpośrednio na terenie Unii Europejskiej, aby omijać nadchodzące bariery celne i ilościowe.
Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE