Eskalacja gniewu w sercu Europy
Piątkowe popołudnie w stolicy Belgii zamieniło się w koszmar. Spokojny z pozoru marsz przeciwko polityce oszczędnościowej rządu szybko przerodził się w regularną bitwę uliczną. Gdy do liczącego dziesiątki tysięcy osób tłumu dołączyli uczniowie szkół średnich, sytuacja wymknęła się spod jakiejkolwiek kontroli.
Na ulicach wokół węzła kolejowego Gare du Midi wybuchł chaos. Młodzi ludzie, często z twarzami zasłoniętymi kapturami i ciemnymi szalikami, urządzili sobie z policją brutalną grę w kotka i myszkę. W ruch poszły nie tylko fajerwerki i race, ale też butelki, kamienie oraz kawałki rozbitej kostki brukowej.
Armatki wodne i gaz łzawiący w akcji
Służby porządkowe nie miały innego wyjścia. Aby opanować agresywne tłumy, funkcjonariusze musieli sięgnąć po środki ostateczne. W centrum miasta raz za razem huczały armatki wodne, a powietrze gęstniało od gryzącego gazu łzawiącego.
– Momentami wyglądało to gorzej niż to, co ostatnio pokazywałem we Francji. Możemy mówić o kilkudziesięciu osobach, które dzisiaj walczyły tak naprawdę z policją. Było niebezpiecznie, łatwo można było dostać w głowę – relacjonował z miejsca zdarzenia korespondent Polsat News, Andrzej Wyrwiński.
Wokół stacji i głównych arterii płonęły kosze na śmieci, prowizoryczne barykady oraz stosy złożone z miejskich hulajnóg i rowerów elektrycznych. Zniszczono także co najmniej dwa autobusy komunikacji miejskiej, w których po ewakuacji pasażerów powybijano szyby i zdewastowano wnętrza. Nad głowami przerażonych kierowców, kulących się w autach, krążył policyjny helikopter.
Fala zatrzymań wśród nieletnich
Z danych przekazanych przez belgijskie służby wynika, że bilans piątkowych zamieszek jest poważny. Zatrzymano kilkadziesiąt osób – głównie nieletnich w wieku 14-15 lat, którzy aktywnie uczestniczyli w starciach i dewastacji mienia. Inspirowane falą młodzieńczych buntów m.in. we Francji protesty pokazują, że frustracja młodego pokolenia wobec unijnych realiów gospodarczych osiąga niebezpieczny punkt wrzenia.

KOMENTARZE