Kolejna awantura w polskiej piłce
Polski Związek Piłki Nożnej znów znalazł się w ogniu krytyki. Tym razem powodem nie są boiskowe skandale czy kontrowersyjne decyzje VAR w Ekstraklasie, ale wybór kandydata na sędziego międzynarodowego FIFA. Decyzja zarządu federacji błyskawicznie wywołała lawinę negatywnych komentarzy w środowisku piłkarskim.
Zamiast powszechnie wskazywanego jako faworyt Karola Arysa z Zachodniopomorskiego ZPN, władze PZPN postawiły na Marcina Kochanka z Opola. Decyzja ta natychmiast obiegła media społecznościowe, a ekspert sędziowski Rafał Rostkowski nie zostawił na działaczach suchej nitki.
„Merytoryczna kompromitacja”
Rostkowski w ostrych słowach skomentował ruch zarządu PZPN, nie ukrywa przy tym, że cała sytuacja trąci układami i wewnętrznymi gierkami o strefy wpływów. Szczególną uwagę zwraca powiązanie personalne, które wywołało największe kontrowersje.
„Wybór Marcina Kochanka z Opolskiego jako kandydata PZPN na sędziego międzynarodowego, a nie Karola Arysa z Zachodniopomorskiego, to jest merytoryczna kompromitacja decydentów, czyli zarządu PZPN, którego członkiem jest Tomasz Garbowski… z Opola”
— grzmi wprost w sieci Rostkowski.
Cienie przeszłości i układ sił
Krytyka uderza bezpośrednio w Tomasza Garbowskiego – wiceprezesa PZPN i szefa Opolskiego Związku Piłki Nożnej. Krytycy wytykają, że za jego kadencji nadzorującej Kolegium Sędziów PZPN pozycja arbitrów z Opola rosła w podejrzanie szybkim tempie, podczas gdy całe środowisko zmagało się z licznymi skandalami.
Sytuacja ta po raz kolejny obnaża słabość struktur i brak przejrzystości w kluczowych decyzjach federacji. Zamiast budować zaufanie do polskich sędziów – co jest szczególnie trudne w obliczu ostatnich afer nacisków na arbitraż – PZPN dostarcza amunicji swoim krytykom. Zamiast merytorycznego klucza, górę po raz kolejny wzięły lokalne interesy.

KOMENTARZE