Jak rozproszenie staje się supermocą?
Zamiast patrzeć na zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi wyłącznie przez pryzmat klinicznych ograniczeń, międzynarodowy zespół naukowców z Niemiec, Francji i Libanu postanowił sprawdzić drugą stronę medalu. Opublikowana na początku września 2026 roku na łamach czasopisma „iScience” analiza rzuca zupełnie nowe światło na mechanizmy poznawcze towarzyszące temu zaburzeniu. Okazuje się, że to, co utrudnia codzienne, rutynowe obowiązki, w sprzyjających warunkach potrafi napędzać nieszablonowe myślenie.
Przez dziesięciolecia psychiatria i psychologia skupiały się na tym, co w ADHD nie działa – na problemach z dotrzymywaniem terminów, gubieniu wątków czy impulsywności. Tymczasem kluczem do zrozumienia twórczego potencjału może być tzw. rozproszona uwaga.
Reflektor zamiast wąskiej latarki
Badacze posłużyli się prostą, ale niezwykle trafną metaforą. U osób neurotypowych wiązka uwagi przypomina precyzyjny reflektor skierowany na jeden, konkretny punkt. U osób z ADHD ten wewnętrzny reflektor działa zupełnie inaczej – rozszerza się, oświetlając znacznie większy obszar rzeczywistości.
- Rejestrowanie większej liczby bodźców z otoczenia,
- Płynne i szybkie przełączanie się pomiędzy luźno powiązanymi tematami,
- Łączenie faktów, które dla innych pozostają w całkowitym oderwaniu od siebie.
W biurze czy na nudnym spotkaniu korporacyjnym ta szeroka perspektywa bywa przekleństwem. Kiedy jednak przychodzi do rozwiązywania złożonych problemów, projektowania, sztuki czy pisania, umiejętność błądzenia myślami i tworzenia nieskrępowanych skojarzeń staje się potężnym narzędziem.
Twórcze zajęcia jako naturalna terapia przyszłości
Autorzy publikacji w „iScience” podkreślają ważną rzecz: samo zdiagnozowanie ADHD nie czyni nikogo automatycznie artystą czy genialnym wynalazkiem. Potencjał to jedno, a umiejętność okiełznania go – drugie. Badacze wysuwają jednak śmiałą hipotezę, że w przyszłości twórcze aktywności – takie jak malarstwo, taniec, muzyka czy zaawansowane pisanie – mogłyby być celowo wykorzystywane jako niefarmakologiczna forma wsparcia.
Angażujące zajęcia artystyczne pozwalają bowiem bezpiecznie skakać po ideach, a jednocześnie potrafią pochłonąć umysł na tyle mocno, że paradoksalnie uruchamiają mechanizmy samokontroli i głębokiego skupienia. Zamiast walczyć z naturą własnego mózgu, można nauczyć się płynąć z tym prądem.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE