13 września 2026 roku zapisał się jako kolejna niebezpieczna data w cieniu wojny za naszą wschodnią granicą. W niedzielę popołudniu premier Donald Tusk zwołał w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa pilną odprawę z udziałem szefów MON, MSWiA oraz najważniejszych służb państwowych. Impulsem do natychmiastowej reakcji polskiego rządu była seria nocnych uderzeń rosyjskich dronów, które dzieliły dosłownie metry i kilometry od terytorium Rzeczypospolitej.
Nocny terror tuż za miedzą. Co się stało pod granicą?
Zmasowany atak Federacji Rosyjskiej na cele w zachodniej Ukrainie przyniósł realne i namacalne zagrożenie dla Polski. Jak przekazał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, polskie systemy radarowe wykryły nad ranem lot kilkunastu odrzutowych dronów typu Geran-5.
Skala precyzji poraziła ekspertów:
- Około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin dron uderzył w stację paliw i ciężarówkę po ukraińskiej stronie.
- Zaledwie 2 kilometry przed polską granicą rosyjski bezzałogowiec trafił bezpośrednio w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa.
- Pozostałe aparaty spadały w odległości zaledwie 1 do 5 kilometrów od naszej granicy.
Na szczęście w uderzeniach w pociąg oraz stację paliw nikt nie ucierpiał, jednak sytuacja zmusiła polskie dowództwo do błyskawicznej akcji w powietrzu.
Polskie F-16 w gotowości. Służby postawione w stan najwyższej gotowości
Gdy na niebie nad zachodnią Ukrainą trwało piekło, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poderwało w dyżur parę myśliwców F-16, śmigłowce oraz sojuszniczy samolot wczesnego ostrzegania i rozpoznania SAAB. Przez kilka godzin polska strefa powietrzna była pod specjalnym nadzorem. Mieszkańcy regionów przygranicznych, m.in. na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, otrzymali alarmujące powiadomienia RCB, a gdzieniegdzie wyły syreny alarmowe.
Oficjalny komunikat DORSZ przyniósł jednak chwilę oddechu: „Nie odnotowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej”. Mimo to wojskowi przyznają wprost – zagrożenie było bliżej niż kiedykolwiek w ostatnich miesiącach.
„Najbliższe tygodnie będą bardzo wzmożone”
Rozpoczynając popołudniową naradę w RCB, premier Donald Tusk nie pozostawiał złudzeń co do intencji Kremla. Szef rządu podkreślił, że eskalacja działań wojennych tuż przy granicy z Polską i Krajami NATO staje się ponurą rzeczywistością.
– Od dzisiaj będziemy procedować w trybie bardzo wzmocnionym, bo to, co wiemy, to najbliższe tygodnie i miesiące, to będzie bardzo wzmożony okres ze strony rosyjskiej – ostrzegł premier. Zaznaczył również, że próby dezorganizacji i paraliżu ukraińskich węzłów logistycznych oraz przejść granicznych wpisują się w szerszy, cyniczny plan Kremla, który wcześniej testowano m.in. w Mołdawii. Rząd zapowiada dalsze kroki i zacieśnienie współpracy ze służbami sojuszniczymi.

KOMENTARZE