Większość programów odchudzających i poradników żywieniowych mija się z celem, jeśli ich głównym odbiorcą mają być mężczyźni. Z opublikowanych pod koniec sierpnia 2026 roku na łamach czasopisma „PLOS One” badań naukowców z brytyjskiego Anglia Ruskin University (ARU) wynika, że kluczową barierą w walce z nadwagą jest sam język, jakim opisuje się redukcję wagi. Słowo „dieta” działa na panów jak płachta na byka.
Dlaczego mężczyźni nie chcą przechodzić „na dietę”?
Naukowcy przeprowadzili szczegółowe rozmowy grupowe z 24 Brytyjczykami w średnim wieku 46 lat, których średnie wskaźnik masy ciała (BMI) wynosił 28,5 (co kwalifikuje ich jako osoby z nadwagą). Część z nich miała już za sobą nieudane próby zrzucenia kilogramów, inni dopiero planowali metamorfozę.
Wnioski? Dla zdecydowanej większości uczestników słowo „dieta” kojarzy się wyłącznie z:
- drastycznymi restrykcjami i głodówkami,
- ciągłym odmawianiem sobie ulubionych produktów,
- koniecznością nadludzkiej silnej woli,
- niemal pewnym efektem jojo i końcową porażką.
Jeden z uczestników badań wprost zauważył, że samo wypowiedzenie tego słowa natychmiast przywołuje myśli o ciągłym zakazywaniu sobie wszystkiego, co przyjemne. W rezultacie wielu mężczyzn rezygnuje z jakichkolwiek kroków jeszcze przed ich podjęciem, z góry zakładając, że polegną.
Odchudzanie jako „babski temat”?
To jednak nie wszystko. Badania wykazały głęboko zakorzeniony problem społeczny: redukcja masy ciała wciąż jest postrzegana przez wielu panów jako dziedzina zarezerwowana głównie dla kobiet. Przekazy o kaloriach, lekkich posiłkach i dbaniu o sylwetkę dominujące w kolorowych magazynach czy social mediach są kierowane niemal wyłącznie do pań.
Wielu ankietowanych przyznało, że otwarta rozmowa o diecie w męskim gronie lub udział w tradycyjnych programach odchudzających sprawiałyby, że czuliby się skrępowani i niekomfortowo. Znacznie lepiej reagują oni na wysiłek fizyczny i sport – aktywność ruchowa jest przez nich akceptowana jako naturalny i w pełni „męski” sposób na kontrolę sylwetki.
Skala problemu rośnie. Co musi się zmienić?
Problem nadwagi dotyka miliony ludzi, a statystyki medyczne pokazują wyraźną przewagę problemu wśród panów. Przykładowo, najnowsze dane NHS England wskazują, że z nadwagą lub otyłością boryka się aż 70% mężczyzn w Anglii (w porównaniu do 62% kobiet). Mimo to tradycyjne podejście systemowe rzadko trafia w ich faktyczne potrzeby.
Autorzy badania sugerują radykalną zmianę strategii. Zamiast mówić o „dietach” i „odchudzaniu”, programy skierowane do mężczyzn powinny:
- Stawiać na wyzwania, rywalizację i mierzalne cele,
- Oferować szybkie efekty i widoczne nagrody na starcie,
- Włączać wsparcie bliskich – np. partnerek planujących posiłki lub męskich „partnerów w treningu” (tzw. buddy system).
Mężczyźni nie potrzebują kolejnych zakazów. Potrzebują ram, które pozwolą im traktować walkę z kilogramami jak zadanie do wykonania, a nie uciążliwą karę.
Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE