Wymarzony moment na przełamanie czy złudna nadzieja?
Już w najbliższych dniach polscy kibiców czekają wielkie emocje związane z startem fazy ligowej Ligi Europy. Przed historycznymi wyzwaniami stoją zarówno Jagiellonia Białystok, jak i poznański Lech. Choć ekspertów nie dziwią role faworytów przypisywane zagranicznym markom, to ostatni weekend przyniósł sporo optymizmu nad Wisłą. Obaj pierwsi rywale naszych zespołów zanotowali bowiem bardzo bolesne porażki w krajowych ligach.
Zarówno grecki gigant, jak i przedstawiciel Premier League musieli przełknąć gorzką pigułkę, co z pewnością wprowadziło nieco nerwowości w ich obozach tu the samymi pucharowymi starciami.
Debiut z koszmaru w Pireusie. Olympiakos zatrzymany na własnym stadionie
Jagiellonia Białystok rozpocznie pucharową przygodę od wyjazdowego starcia w Grecji. 16 września 2026 roku mistrzowie Polski zmierzą się z tamtejszym Olympiakosem Pireus. Atmosfera na Georgios Karaiskakis Stadium do najłatwiejszych nie należy, ale gospodarze sami skomplikowali sobie sytuację.
W sobotnim meczu ligowym Olympiakos sensacyjnie przegrał u siebie z OFI Kreta 0:1. Co więcej, była to pierwsza ligowa porażka zespołu w tym sezonie, a na ławce trenerskiej zadebiutował wówczas Imanol Alguacil. Doświadczony Bask, który przez lata budował swoją markę w Realu Sociedad San Sebastian, w środku tygodnia zastąpił zwolnionego rodaka – Jose Luisa Mendilibara. Zmiana wstrząsnęła drużyną, ale w zgoła odmiennym kierunku, niż planowano. Jedynego gola dla gości w 66. minucie strzelił Bośniak Kenan Kodro. Z dorobkiem 7 punktów po 4 meczach Olympiakos zajmuje dopiero piąte miejsce w tabeli greckiej ekstraklasy.
Angielski dramat Crystal Palace. Porażka z beniaminkiem i czerwona kartka
Jeszcze gorsze nastroje panują w Londynie. Dzień po meczu Jagiellonii, bo 17 września 2026 roku, Lech Poznań zagra na wyjeździe z Crystal Palace. Angielski zespół podszedł do rywalizacji z wielkimi aspiracjami, ale w sobotę sparzył się na własnym stadionie w starciu z beniaminkiem Premier League – Ipswich Town, przegrywając 2:3.
Początek zwiastował zupełnie inny scenariusz. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 14. minucie za sprawą Anana Khalailiego. Sytuacja zaczęła się jednak sypać w 34. minucie, kiedy czerwoną kartką za ostry faul ukarany został francuski obrońca Crystal Palace, Axel Disasi. Gra w osłabieniu zemściła się na gospodarzach, którzy musieli uznać wyższość beniaminka.
Co to oznacza dla polskich drużyn?
Kryzys formy i turbulencje kadrowe u najbliższych przeciwników to idealny moment, by spróbować sprawić sensację. Zarówno Jagiellonia, jak i Lech zagrają na wyjazdach, co tradycyjnie podnosi poprzeczkę, jednak bezradność Olympiakosu w defensywie oraz problemy z koncentracją w szeregach Crystal Palace pokazują, że faworyci wcale nie są nieomylni. Sparingowe nastroje w Europie ustępują miejsca brutalnej rzeczywistości, a mecze zweryfikują, kto lepiej spożytkuje ten słabszy moment rywali.

KOMENTARZE