Wesele na Bahamach pod lupą mediów
Wszystko wyszło na jaw w połowie września 2026 roku za sprawą śledztwa dziennikarskiego portalu ProPublica. Sprawa dotyczy majowego ślubu **Donalda Trumpa Jr.** oraz socjety z Palm Beach, **Bettiny Anderson**. Para zorganizowała trzydniową, niezwykle huczną imprezę na prywatnych wyspach na Bahamach. Jak się okazuje, część rachunków wynoszących **setki tysięcy dolarów** opłacił człowiek z najbliższego otoczenia Władimira Putina.
Głównym „sponsorem” części uroczystości okazał się **Umar Kriemliow** (znany też jako Umar Kremlev) – rosyjski oligarcha, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu (IBA) oraz postać mocno powiązana z rosyjskim aparatem władzy i Gazpromem. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że pieniądze na ten cel szły m.in. ze specjalnego konta IBA zarejestrowanego w Dubaju.
Co dokładnie sfinansował Kreml i jego ludzie?
Impreza przypominała mieszaninę ekskluzywnego Monte Carlo i dzikiej imprezy studenckiej. Helikoptery kursowały tam i z powrotem, goście grali w beer ponga, a na wodach dryfowały barki z fajerwerkami. Według dokumentów dot. wydarzenia, Kriemliow zapłacił m.in. za:
- Wynajem prywatnej wyspy, na której odbywało się nocne przyjęcie (koszt to około **100 tysięcy dolarów za dobę**).
- Spektakularny pokaz sztucznych ogni wyceniany na około **70 tysięcy dolarów**.
- Logistykę i organizację dwóch nocnych imprez po samym akcie ślubu.
Na weselu pojawiło się zaledwie około 50 osób, jednak uwagę zwracał tzw. „rosyjski kontyngent” – grupa bliskich współpracowników oligarchy, w tym postacie powiązane z rosyjskim przemysłem energetycznym i zbrojeniowym, których obecność mocnodziwiła część zachodnich gości.
Reakcja synowej prezydenta: „To po prostu prezent”
Po fali krytyki i pytaniach o drugie dno całej sytuacji, głos zabrała sama **Bettina Trump**. W poniedziałkowym oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, podpisanym wspólnie z mężem, wprost odniosła się do rewelacji prasy.
– Nasz drogi przyjaciel Umar bardzo hojnie sponsorował dla nas dwie niesamowite noce uroczystości po naszym ślubie. To był niezwykle hojny prezent ślubny od przyjaciela, za który byliśmy i pozostajemy niesamowicie wdzięczni – napisała synowa prezydenta USA.
Podkreśliła również, że ślub cywilny odbył się w gronie samej rodziny, a wyjazd na Bahamach był wcześniej planowanym weekendem ze znajomymi. – To niefortunne, że coś tak osobistego i radosnego może być przedstawiane w sposób polityczny lub złowrogi tylko dlatego, skąd ktoś pochodzi – skwitowała.
Rzecznik Donalda Trumpa Jr. nie zaprzeczył tym doniesieniom, twierdząc, że Kriemliow jest po prostu „osobistym przyjacielem Dona”, z którym ten poznał się w kręgach myśliwskich, a transakcja nie miała charakteru biznesowego. Eksperci ds. bezpieczeństwa i politycy opozycji w USA patrzą jednak na tę relację z dużym niepokojem, ostrzegając przed wpływami rosyjskich służb.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE