Bezpieczeństwo poznawcze nowym wyzwaniem. Jak państwo i biznes muszą chronić decyzje przed manipulacją?

Strona głównaNauka

Bezpieczeństwo poznawcze nowym wyzwaniem. Jak państwo i biznes muszą chronić decyzje przed manipulacją?

Operacja dezinformacyjna na pograniczu. Sikorski reaguje na próbę skłócenia Polaków z Czechami
Mit o ukraińskiej przestępczości w Polsce zweryfikowany. Co naprawdę mówią policyjne liczby?
Kto naprawdę steruje naszym myśleniem? Nauka i media wypowiadają wojnę dezinformacji w Karpaczu

Żyjemy w czasach, w których nasze codzienne wybory – od tych konsumenckich po strategiczne decyzje biznesowe i polityczne – coraz częściej stają się celem zewnętrznej, zorganizowanej presji. Podczas 35. Forum Ekonomicznego w Karpaczu zaprezentowano kluczowy raport przygotowany przez ekspertów z Uniwersytetu Jagiellońskiego we współpracy z Polską Agencją Prasową (PAP), zatytułowany „Dezinformacja i bezpieczeństwo. Definicje, mechanizmy, rekomendacje”. Jednym z głównych wniosków płynących z dokumentu jest konieczność zdefiniowania na nowo roli państwa w ochronie tzw. bezpieczeństwa poznawczego obywateli.

Czym jest bezpieczeństwo poznawcze i dlaczego je tracimy?

Jak wyjaśnia współautor opracowania, politolog dr hab. Łukasz Fyderek z UJ, z bezpieczeństwem poznawczym mamy do czynienia wtedy, gdy dany podmiot – czy to pojedynczy człowiek, prężnie działająca firma, czy całe państwo – funkcjonuje w otoczeniu informacji zweryfikowanych. Pozwala to na podejmowanie racjonalnych i trafnych decyzji na podstawie rzetelnych danych.

Problem pojawia się w momencie, gdy system decyzyjny zostaje naruszony przez fałszywe przesłanki. W skali makro wróg może celować swoje operacje informacyjne w konkretne grupy społeczne – tak jak dzieje się to w przypadku działań Rosji czy Białorusi, które starają się przekonać część Polaków, że realnym zagrożeniem nie jest agresor ze wschodu, lecz na przykład Ukraina. Z kolei w skali mikro, dotykającej biznesu, błędne informacje mogą skłonić zarząd przedsiębiorstwa do ryzykownych kroków, takich jak kosztowny transfer technologii i know-how do państw o niestabilnych reżimach politycznych.

Dlaczego tak łatwo nas zmanipulować?

Autorzy krakowskiego raportu – obok dr. hab. Łukasza Fyderka w pracach brali udział także Marcin Grabowski, Małgorzata Kossowska i Malwina Popiołek – zwracają uwagę na psychologiczne podłoże naszej podatności na fałszywe wieści. Okazuje się, że głównym winowajcą rzadko jest czysty brak wiedzy.

Eksperci wskazują na kilka potężnych mechanizmów:

  • Brak refleksyjnego przetwarzania – odbiorcy często nie poświęcają napotkanym treściom wystarczającej uwagi ani czasu na krytyczną analizę.
  • Motywowane rozumowanie – naszą naturalną skłonnością jest bezkrytyczne akceptowanie tych informacji, które idealnie pasują do naszych wcześniejszych przekonaniom.
  • Efekt iluzorycznej prawdziwości – wielokrotne powtarzanie tego samego kłamstwa w mediach społecznościowych sprawia, że zaczynamy je podświadomie traktować jako fakt.

Certyfikowana informacja jako antidotum

Odpowiedzią na zalewającą infosferę falę fake newsów ma być pojęcie certinformacji, które autorów raportu ujęto jako oficjalne, naukowe pojęcie badawcze. To nic innego jak treść w pełni prawdziwa, zweryfikowana i rozpowszechniana w dobrej wierze – bez ukrytych intencji manipulacyjnych, z zachowaniem rygorystycznych standardów dziennikarskich lub naukowych.

Podczas debaty w Karpaczowskim ośrodku debatowano również nad tym, jak platformy cyfrowe, sztuczna inteligencja oraz algorytmy wpływają na naszą wrażliwość. Nauczony doświadczeniom lat 2022–2026 polski ekosystem informacyjny potrzebuje pilnej koordynacji działań na linii państwo–nauka–media, by nasycić przestrzeń publiczną sprawdzonymi danymi i nie zostawić ani cala wolnej przestrzeni dla wrogiej propagandy.

Źródło: RSS Popularyzacja

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: