Wrześniowa miesięcznica smoleńska na warszawskim placu Piłsudskiego po raz kolejny zamieniła się w miejsce dantejskich scen i ulicznej szarpaniny. Zamiast stonowanych obchodów i politycznych przemówień w ciszy, internet zalały nagrania pokazujące posła Prawa i Sprawiedliwości w bojowym nastroju. Antoni Macierewicz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce – i to dosłownie.
Pistolet z farbą i przewrócony człowiek o kulach
W czwartkowe popołudnie polityk pojawił się na uroczystościach w czarnych rękawiczkach i z przedmiotem przypominającym broń pneumatyczną. Jak szybko ustalono, narzędzie to było wypełnione kolorową farbą. Były szef MON celował w banery przyniesione przez kontrmanifestantów z Lotnej Brygady Opozycji oraz Obywateli RP, próbując je zamalować.
Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. W tłumie doszło do przepychanek, a w kadrze nagrań zarejestrowano moment, w którym – w ferworze zamieszkania – ucierpiał jeden z uczestników protestu poruszający się o kulach. Człowiek ten stracił równowagę i upadł na ziemię, podczas gdy wokół trwała regularna awantura z udziałem policji i zgromadzonych obywateli.
Jarosław Kaczyński komentuje zachowanie partyjnego kolegi
Incydent natychmiast stał się centralnym punktem debat w mediach społecznościowych oraz tradycyjnych stacjach telewizyjnych. Zachowanie posła PiS postanowił ocenić prezes ugrupowania, Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem postawa Macierewicza była w pełni zrozumiała.
– Moralnie bardzo dobre – skwitował krótko lider PiS, biorąc w obronę wieloletniego współpracownika i odwracając uwagę od krytycznych głosów płynących z opozycji.
Stały punkt programu na pl. Piłsudskiego
Coraz częściej tradycyjne upamiętnianie katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku przypomina poligon doświadczalny. Starcia między zwolennikami PiS a aktywistami protestującymi przeciwko cyklicznym zgromadzeniom wpisały się już na stałe w krajobraz Warszawy. Sytuacja z udziałem Macierewicza i pistoletu na farbę to jednak eskalacja, która stawia pytania o granice bezpieczeństwa i bezkarność polityków w przestrzeni publicznej.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE