Koniec polskiego snu o wielkiej grze. Sąd bierze pod lupę studio Mighty Koi

Strona głównaBiznes

Koniec polskiego snu o wielkiej grze. Sąd bierze pod lupę studio Mighty Koi

Polska fabryką multimilionerów. Wzrost liczby najbogatszych pobił globalne rekordy
Imperium najbogatszej Rosjanki płonie. Majątek Tatiany Kim topnieje po ukraińskich atakach
Koniec szufladkowania. Dlaczego wiek w dowodzie przestaje liczyć się w biznesie

Sąd traci cierpliwość do twórców z problemami

Data: 26 września 2026 roku. Sytuacja wokół warszawskiego studia Mighty Koi wchodzi w najbardziej krytyczną fazę. Sąd rejestrowy nie zamierza dłużej czekać na ruch ze strony zarządu, który zignorował nałożone wcześniej grzywny i nie przedstawił zaległych dokumentów. Chodzi o brak kluczowego sprawozdania finansowego za 2024 rok. Bezskuteczność środków przymuszających sprawia, że z urzędu ruszy postępowanie mogące doprowadzić do rozwiązania spółki i wykreślenia jej z rejestru jako podmiotu faktycznie martwego.

Od szumnych zapowiedzi do komornika

Jesienią 2024 roku branża gier żyła śmiałymi planami spółki, która zapowiadała produkcję wysokobudżetowych tytułów na bazie kultowych uniwersów: komiksowego „Thorgala” oraz książkowego „Pana Lodowego Ogrodu” Jarosława Grzędowicza. Mówiono o milionowych budżetach i walce o uwagę graczy na całym świecie. Rzeczywistość okazała się jednak bolesna. Komunikacja z rynkiem zamarła, a projekty zaczęły znikać w cieniu skandali finansowych.

Problemy uderzyły w sam fotel prezesa. Pakiet akcji zarządzany przez szefa spółki, Marcina Grzegórskiego, dający niemal połowę głosów, stał się obiektem zainteresowania komornika. Ponadto na jaw wyszły fakty dotyczące utraty praw licencyjnych – międzynarodowi partnerzy zdecydowali się zerwać umowy z powodu naruszeń i braku realnych postępów prac.

Zarzuty akcjonariuszy i niepewna przyszłość

W gronie mniejszościowych udziałowców głośno domagających się prawdy znajduje się m.in. Piotr Rosiński (syn współtwórcy Thorgala, Grzegorza Rosińskiego). W ostrych słowach wytykał on władzom spółki brak transparentności, ukrywanie fatalnej kondycji finansowej oraz powoływanie się na nieistniejące umowy. Działania sądu to dla pogrążonego w chaosie studia gwizdek ostateczny. Jeśli sądowa procedura wykaże, że spółka nie prowadzi realnej działalności i nie ma struktur zdolnych do funkcjonowania, jej byt zostanie formalnie zakończony.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: