Kluczowy moment dla żużlowców z Gdańska
Gdańskie Wybrzeże stoi przed szansą, która może odmienić losy klubu na kolejne lata. 13 i 20 września 2026 roku to daty, które rozgrzewają kibiców czarnego sportu do czerwoności. Drużyna zameldowała się w wielkim finale Krajowej Ligi Żużlowej, w którym zmierzy się z niemieckim zespołem Trans MF Landshut Devils. Stawka jest ogromna — to nie tylko prestiż i korona mistrzów rozgrywek, ale przede wszystkim upragniony awans.
Zanim jednak motocykle zaryczały na torze, z gabinetów gdańskich urzędników napłynęły wieści, na które fani czekali od dawna. Kwestia finansowania sportu w mieście znów stała się gorącym tematem.
Deklaracja wiceprezydenta i cień piłkarskiej Lechii
Niedawno miasto ogłosiło potężne wsparcie dla piłkarskiej Lechii Gdańsk, która ma otrzymać aż 7 milionów złotych na sezon 2026/2027. Ta decyzja wywołała sporo dyskusji w trójmiejskim środowisku sportowym. Fani innych dyscyplin zaczęli głośno pytać: a co z nami?
W tej wrzawie głos zabrał wiceprezydent Gdańska, Piotr Borawski. Jego słowa brzmią jak muzyka dla uszu sympatyków żużla. Polityk zadeklarował jasno: jeśli Wybrzeże wywalczy awans sportowy, miejski kurek z pieniędzmi zostanie odkręcony mocniej. Wyższa dotacja ma zagwarantować stabilny byt i możliwość rywalizacji na wyższym szczeblu rozgrywkowym.
Pieniądze to nie wszystko, ale bez nich ani rusz
Żużel w Gdańsku przeżywał w ostatnich latach różne chwile. Współpraca samorządu z klubem układała się ze zmiennym szczęściem, choć miasto regularnie inwestowało w infrastrukturalną modernizację obiektu (wartość dotychczasowych prac na stadionie szacuje się na około 2 miliony złotych).
Teraz poprzeczka wieszona jest znacznie wyżej. Awans do wyższej ligi wiąże się z gwałtownym skokiem kosztów — logistyka, kontraktowanie klasowych zawodników czy utrzymanie parku maszynowego pochłaniają astronomiczne kwoty. Deklaracja Borawskiego to jasny sygnał: ratusz nie zostawi klubu samego sobie, o ile sportowcy dowiozą wynik na torze.
Pierwszy krok to wyjazd do Bawarii. Prawdziwe trzęsienie ziemi — zarówno sportowe, jak i organizacyjne — nastąpi jednak podczas rewanżu na własnym stadionie. Kibice Wybrzeża trzymają kciuki, by tegoroczny wrzesień zapisał się w historii złotymi zgłoskami.

KOMENTARZE