Wielka bitwa przy Hallera rozstrzygnięta
21 sierpnia 2026 roku na długo zapadnie w pamięć kibiców czarnego sportu. W decydującym o awansie do fazy play-off spotkaniu 14. kolejki PGE Ekstraligi, Bayersystem GKM Grudziądz podejmował na własnym torze obrońców tytułu – Orlen Oil Motor Lublin. Nadkomplet publiczności zgromadzony przy ul. Hallera żył tym meczem od tygodni. Gospodarze mieli wszystko we własnych rękach, jednak to lublinianie rzutem na taśmę wyszarpali przepustkę do najlepszej czwórki. Ostateczny wynik 44:46 sprawił, że grudziądzane musieli przełknąć gorycz porażki i pożegnać marzenia o medalach, lądując w grupie spadkowej play-down.
Niewykorzystana szansa gospodarzy
Przez długie fragmenty meczu wydawało się, że „Gołębie” sprawią sensację i wyrzucą potęgę z Lublina za burtę. Po słabszym początku gospodarze zdołali odrobić straty, a kapitalną dyscypliną wykazali się Michael Jepsen Jensen (12 punktów) oraz Max Fricke i Wadim Tarasienko. Niestety, grudziądzki mechanizm zaciął się tam, gdzie margines błędu wynosił dokładnie zero.
Ogromnym rozczarowaniem zakończył się występ Maksyma Drabika. Krajowy senior GKM-u zdołał wywalczyć zaledwie 2 punkty, co przy tak zaciętym boju okazało się gwoździem do trumny. Na owalu wrzało – w parku maszyn dochodziło do nerwowych scen, a postawa Drabika i brak płynności w jego jeździe odbiły się szerokim echem. Z kolei sprowadzony w trakcie sezonu Beau Bailey nie zdołał zaznaczyć swojej obecności na torze, co boleśnie obnażyło krótką ławkę gospodarzy.
Mistrzowska zimna krew Motoru
Lublinian do sukcesu nie poprowadził w pojedynkę tradycyjny lider, Bartosz Zmarzlik, choć ten w kluczowych momentach stanął na wysokości zadania. Prawdziwymi motorami napędowymi drużyny z Koziegorodu okazali się Mateusz Cierniak oraz Martin Vaculik, którzy po wcześniejszych wahaniach formy pojechali na kosmetycznym poziomie. Cierniak kluczowym manewrem w 12. biegu zatrzymał szarżę gospodarzy, a w 13. gonitwie duet Vaculik-Zmarzlik zadał decydujący cios, wygrywając 5:1 i przechylając szalę zwycięstwa na stronę gości.
Trener Jacek Ziółkowski po meczu nie ukrywał spokoju, podkreślając, że w zespole panowała pełna wiara w liderów. Ostatecznie w dwumeczu padł remis 90:90, ale lepsza pozycja Motoru po rundzie zasadniczej dała im upragniony awans. GKM z kolei musi budować drużynę na nowo, a gorycz straconej szansy w Grudziądzu będzie odczuwalna jeszcze bardzo długo.

KOMENTARZE