Dmitrij Pieskow zabiera głos po nocnej eskalacji
Wojna w Ukrainie weszła w fazę, w której rosyjskie bezzałogowce uderzają zaledwie kilometry od granicy z Polską. Władze w Moskwie nie zamierzają jednak hamować swoich manewrów. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow skomentował niedawne naloty na zachodnie obwody Ukrainy w bardzo oschły, wręcz obojętny sposób.
Podczas spotkania z mediami w poniedziałek, 14 września 2026 roku, przedstawiciel Kremla wprost zignorował oburzenie państw ościennych. Jego zdaniem cała operacja mieści się w „normalnym” planie rosyjskiej armii.
– Jeśli dobrze rozumiem, mówimy o terytorium Ukrainy. Nasi wojskowi wykonują swoje zadania na całym terytorium Ukrainy, nadal je wykonują i będą je wykonywać – oświadczył Dmitrij Pieskow, cytowany przez agencję Reutera.
Drony tuż obok granicy NATO i unijnych dyplomatów
Przypomnijmy: w nocy z soboty na niedzielę (12–13 września 2026 r.) seria rosyjskich uderzeń wstrząsnęła zachodnią Ukrainą. Jeden z dronów uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów–Warszawa zaledwie 2 kilometry od polskiej granicy w rejonie stacji Jagodzin. Drugi cel obok przejścia w Dorohusku również został uszkodzony.
Co najbardziej mrozi krew w żyłach, tuż przed uderzeniem na tej samej stacji znajdował się pociąg dyplomatyczny. Podróżowali nim wysocy rangą urzędnicy i doradcy ds. bezpieczeństwa z państw Unii Europejskiej, a także m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz były szef CIA David Petraeus.
Reakcja Zachodu i Warszawy
Reakcja struktur międzynarodowych i polskich władz na słowa Pieskowa oraz same ataki była natychmiastowa. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wprost nazwał te działania dowodem na to, „jak zdesperowany stał się Władimir Putin”.
Z kolei szef polskiego MSZ Radosław Sikorski zapowiedział, że Warszawa przygotuje odpowiednie procedury oraz poważną odpowiedź na rosnącą eskalację. Premier Donald Tusk podczas pilnej odprawy służb podkreślił, że zagrożenie ze strony Rosji zbliża się do polskich granic w niebezpiecznym tempie. Moskwa jednak nic sobie z tego nie robi, zapowiadając dalszy ciąg brutalnych nalotów.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE