Fałszywy dron zalał internet w 15 minut. Kulisy prowokacji i prawda o maszynie z Bałtyku

Strona głównaPolityka

Fałszywy dron zalał internet w 15 minut. Kulisy prowokacji i prawda o maszynie z Bałtyku

Katowice w północnym centrum Polski? Absurdalny raport pełnomocniczki wywołał burzę
Sztuczna inteligencja ocenia charakter po wyglądzie. Nowe badania ujawniają zaskakujące skojarzenia modeli
Saber Interactive i burza wokół AI. Przyszłość Space Marine 3 wisi na włosku?

14 września 2026 roku w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca na polskim wybrzeżu doszło do poważnego incydentu. Polskie wojsko oraz służby hydrograficzne zlokalizowały i wydobyły z wód Morza Bałtyckiego bezzałogowy statek powietrzny. Szybko wyszło na jaw, że to rosyjski dron wojskowy – najprawdopodobniej nowoczesna, zwiadowcza wersja maszyny typu Gerbera.

Zanim jednak państwowe instytucje zdążyły w pełni opanować chaos informacyjny, polską przestrzeń cyfrową zalała fala dezinformacji. Zaledwie około 15 minut po pierwszych oficjalnych doniesieniach w mediach społecznościowych zaczęło krążyć zdjęcie rzekomego znaleziska. Problem polegał na tym, że fotografia nie miała nic wspólnego z rzeczywistością.

Sztuczna inteligencja w służbie chaosu

Obraz masowo powielany przez internautów przedstawiał drona z wyraźnymi, białymi napisami i cyfrowym oznaczeniem „540”. Eksperti z zakresu cyberbezpieczeństwa oraz specjalistyczne narzędzia do detekcji fałszerstw (takie jak Hive Moderation) szybko zweryfikowały materiał. Prawdopodobieństwo, że grafika została w całości wygenerowana przez sztuczną inteligencję, oszacowano na aż 83,5 proc.

Wystarczyło zestawić fałszywkę z autentycznymi zdjęciami opublikowanymi przez PAP czy polskie Ministerstwo Obrony Narodowej, by dostrzec wyraźne mankamenty w konstrukcji kadłuba oraz zupełnie inne oznaczenia na stateczniku pionowym. Prawdziwy obiekt posiadał na poszyciu oryginalne rosyjskie napisy zapisane cyrylicą oraz oznaczenie typu „S+P”.

Reakcja władz i apele o ostrożność

Błyskawiczna skala zjawiska zmusiła najważniejsze organy państwowe do natychmiastowej reakcji. Głos w sprawie zabrała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, apelując o szczególną czujność wobec materiałów krążących w sieci.

Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, opublikował w mediach społecznościowych autentyczną fotografię bezzałogowca. W późniejszych wywiadach telewizyjnych podkreślał:

„Coraz więcej wiemy o dronie przejętym koło Jarosławca. Zalecam wyjątkową ostrożność w komentarzach i analizach”.

Minister zaznaczył również, że maszyna była prawdopodobnie bardziej zaawansowana technologicznie od wcześniejszych egzemplarzy badanych przez polski kontrwywiad. Ze wstępnych ustaleń wynika, że obiekt nie posiadał cech typowego uzbrojenia bojowego i najprawdopodobniej został utracony przez Federację Rosyjską podczas manewrów prowadzonych nad wodami międzynarodowymi Bałtyku.

Badania pirotechniczne i chemiczne

Po przetransportowaniu obiektu w bezpieczne miejsce Żandarmeria Wojskowa wraz z chemikami i pirotechnikami dokładnie sprawdziła wrak. Oficjalne komunikaty opublikowane we wtorek rano potwierdziły, że nie stwierdzono żadnego zagrożenia chemicznego, radiologicznego ani biologicznego. Służby kontynuują szczegółowe analizy techniczne, które mają dać pełny obraz możliwości przejętego sprzętu.

Szybkość, z jaką fałszywa wygenerowana przez AI fotka obiegła sieć, pokazuje jednak, jak podatna na manipulacje jest współczesna opinia publiczna. W realiach trwającej wojny hybrydowej 15 minut wystarczy, by wywołać falę dezinformacji, co dla polskich służb i mediów stanowi lekcję krytycznej weryfikacji każdego napływającego z sieci sygnału.

Źródło: Polska – Polska w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: