Czeski atom tuż przy polskiej granicy. Wiceminister rozwiewa wątpliwości w Karpaczu

Strona głównaPolityka

Czeski atom tuż przy polskiej granicy. Wiceminister rozwiewa wątpliwości w Karpaczu

Niebezpieczny incydent kilkadziesiąt kilometrów od Polski. Władze potwierdzają: To był celowy sabotaż
Krwawy nalot dronów na południu Ukrainy. Pocisk zniszczył przejście graniczne
Hiszpania bierze Ceutę pod specjalny nadzór. Rząd ogłasza stan bezpieczeństwa narodowego
Pilny komunikat służb nad Wisłą. Alarm RCB postawił na nogi mieszkańców wschodnich powiatów
Unijna dyplomacja ostrzega po uderzeniu dronów pod polską granicą. Jasny komunikat z Brukseli
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Atomowy plan tuż za miedzą

Czechy mocno stawiają na transformację energetyczną i coraz śmielej patrzą w stronę małych reaktorów modułowych (SMR). Jedna z branych pod uwagę lokalizacji budzi jednak szczególne emocje w Polsce. Chodzi o dotychczas węglową Elektrownię Dziećmorowice (cz. Elektrárna Dětmarovice) w kraju morawsko-śląskim. Obiekt ten leży zaledwie kilkaset metrów od granicy, oddzielony od polskiego powiatu wodzisławskiego i gminy Godów korytem rzeki Olzy.

Temat ten odżył podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu we wrześniu 2026 roku. Czeski wiceminister przemysłu i handlu Jan Sechter odniósł się tam do planów inwestycyjnych, które spędzają sen z powiek polskim samorządom i mieszkańcom regionu przygranicznego.

Dlaczego akurat tam? Głos z Pragi

Decyzja o wyborze Dziećmorowic nie jest przypadkowa. 21 lipca 2026 roku czeskie Ministerstwo Przemysłu i Handlu, koncern ČEZ oraz brytyjska spółka Rolls-Royce SMR podpisały memorandum, które formalnie otwiera drogę do prac przygotowawczych nad małymi reaktorami w tym miejscu. Czesi chcą wykorzystać istniejącą sieć przesyłową oraz infrastrukturę po zamykanej elektrowni węglowej.

Podczas forum w Karpaczu wiceminister Jan Sechter argumentował, że nowoczesna energetyka jądrowa musi powstawać tam, gdzie zaplecze już istnieje.
– My bardzo zabiegamy o to, żeby lokalizacja tych SMR, bo to jest taki mały reaktor, była przede wszystkim skoncentrowana w obszarach, gdzie jest doświadczenie techniczne, mamy wykwalifikowanych pracowników, jest w ogóle przemysł – przekonywał Sechter.

Polski niepokój i dyplomatyczne zapowiedzi

Perspektywa budowy reaktora jądrowego na wyciągnięcie ręki od polskich domów wywołała natychmiastową reakcję w Warszawie. Sprawę w Sejmie podnosiła m.in. posłanka Gabriela Lenartowicz, wskazując na brak rzetelnych, wczesnych informacji ze strony czeskiej dla lokalnych społeczności.

Polskie Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zapewniają, że sytuacja jest stale monitorowana. Gdy projekt wejdzie w fazę formalnych pozwoleń, Polska ma zagwarantowany pełny udział w transgranicznej ocenie oddziaływania na środowisko. Oznacza to, że głos polskich samorządów, ekspertów oraz samych mieszkańców będzie musiał zostać wzięty pod uwagę.

Sam wiceminister Sechter pytany o potencjalny opór nad Wisłą machnął ręką na obawy, stawiając na bliski dialog.
– Przy tego typu inwestycjach jest jeszcze bardziej potrzebne zaufanie, dialog. Wszystko będzie dobrze – zapewniał w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Harmonogram zakłada jednak, że drogi do realizacji projektu są dalekie. Czesi planują uruchomienie pierwszej floty SMR w drugiej połowie lat 30. Najbliższa tura rozmów w ramach polsko-czeskiej grupy roboczej ds. środowiska odbędzie się w dniach 15–16 października 2026 roku i to wtedy Warszawa spodziewa się konkretnych danych technicznych.

Źródło: Ekonomia – Ekonomia w RMF24

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: