27 sierpnia 2026 roku Zbigniew Ziobro zabrał głos w sprawie głośnej afery wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto. Przebywający w Waszyngtonie polityk PiS, pełniący rolę komentatora, próbował odeprzeć pytań o 450 tysięcy złotych, które jego fundacja (Instytut Polski Suwerennej) przyjęła od prezesa spółki, Przemysława Krala. W jego retoryce cała sytuacja to wina obecnej władzy.
Ziobro uderza w Tuska i przywołuje Owsiaka
Były minister sprawiedliwości porównał całą sytuację do legendarnej afery Amber Gold, twierdząc, że premier Donald Tusk ponosi pełną odpowiedzialność za niedopatrzenia służb i instytucji nadzoru finansowego. W pewnym momencie Ziobro zaskoczył obserwatorów, wprowadzając do swojej wypowiedzi wątek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz Jurka Owsiaka. Fundacja szefa WOŚP również korzystała w przeszłości ze wsparcia powiązanego z tym środowiskiem.
– Daleko mi do jego poglądów i na pewno wiele nas dzieli. Ale jedno by nas łączyło: ani on, ani ja, ani moja fundacja, ani jego fundacja nie przyjęłyby ani grosza od firmy, co do której mielibyśmy wątpliwości, że prowadzi oszukańcze interesy pod okiem Donalda Tuska – grzmiał z Waszyngtonu Ziobro.
Kontrowersyjne miliony i polityczne rozliczenia
Przypomnijmy: Fundacja powiązana ze Zbigniewem Ziobro otrzymała wspomniane 450 tys. zł w obliczu odcięcia partii od tradycyjnych dotacji budżetowych po wyborach 2023 roku. Sam prezes tłumaczy, że pieniądze poszły na „walkę prawną i medialną z autorytarnymi działaniami władzy”, a on sam osobiście nie wzbogacił się ani o złotówkę.
Tymczasem śledztwo wokół upadłej giełdy Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi, a polska prokuratura zapowiada kolejne kroki. Sprawa z pewnością długo jeszcze nie zniknie z pierwszych stron gazet, dzieląc scenę polityczną na dwa wrogie obozy.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE