7 sierpnia 2025 roku na hiszpańskiej Ibizie doszło do spotkania, które dziś wywołuje ogromne poruszenie na scenie politycznej. Jak wynika z ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski i TVN24, poseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Moskal oraz byłego agent CBA Artur Chodziński spotkali się w luksusowym hotelu z Przemysławem Kralem, szefem giełdy kryptowalut Zondacrypto. Sprawa szybko zyskała rozgłos w mediach, uderzając w wizerunek opozycyjnego parlamentarzysty.
Kulisy wylotu i luksusowa kolacja
Według zebranych informacji, za rezerwację hotelową odpowiadał Chodziński, który przez pewien czas współpracował z Kralem. Z kolei koszt wieczornej kolacji w pięciogwiazdkowym obiekcie miał pokryć sam prezes Zondacrypto. Cała podróż posła Moskala trwała niespełna dobę. Polityk twierdzi, że po powrocie rozliczył koszty prywatnie, oddając gotówkę Chodzińskiemu. Kierownictwo PiS oficjalnie odcięło się od sprawy, podkreślając, że nikt w ugrupowaniu nie wiedział o tym zagranicznym wyjeździe.
Dlaczego doszło do tego spotkania? Wersje zainteresowanych różnią się w szczegółach:
- Wersja posła Moskala: Rozmowa dotyczyła ewentualnej współpracy z fundacją (gdzie polityk szefuje radzie programowej) w obszarze fintechu i organizacji konferencji. Do finalnego porozumienia jednak nie doszło ze względu na narastające wokół giełdy kontrowersje.
- Wersja otoczenia giełdy: Kral poszukiwał kontaktu z młodym, obeznanym w nowych technologiach politykiem, który rozumie specyfikę rynku kryptowalut. Konferencje miały być dla biznesmena kwestią drugorzędną.
Zbieg okoliczności czy polityczny lobbing?
Dziennikarskie śledztwo wskazuje na ciekawy ciąg wydarzeń tuż po wizycie na Ibizie. Zaledwie trzy tygodnie po powrocie z wyspy Michał Moskal skierował oficjalne pismo do Komisji Nadzoru Finansowego w obronie tysięcy krajowych przedsiębiorców z branży krypto. Z kolei w kolejnych tygodniach parlamentarzyści PiS – w tym Moskal i Janusz Kowalski – zgłosili kilkanaście poprawek do rządowego projektu ustawy o kryptoaktywach. Część z tych propozycji była zaskakująco zbieżna z uwagami, które wcześniej Przemysław Kral zgłaszał za pośrednictwem Związku Banków Polskich.
Sam Michał Moskal odpiera zarzuty i twardo deklaruje: „Nie przyjęliśmy od nich ani złotówki”. Zapewnia, że jego organizacje społeczne nie podjęły żadnej współpracy z giełdą, a cała ta sytuacja nie ma znamion afery. Pytany przez dziennikarzy o wpisanie wyjazdu do sejmowego Rejestru Korzyści, poseł unikał jednak jednoznacznej odpowiedzi.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE