Koniec taniego pieniądza. Dlaczego starzejące się społeczeństwo uderzy w banki centralne?

Strona głównaPieniądze

Koniec taniego pieniądza. Dlaczego starzejące się społeczeństwo uderzy w banki centralne?

Rewolucja w PIT od 2027 roku. Wyższy próg podatkowy to ulga, ale zyski zobaczysz dopiero po czasie
Puste magazyny i drogi gaz. Europa wchodzi w jesień z dużym ryzykiem energetycznym
Kolejne podwyżki na stacjach. Ministerstwo Energii podało nowe limity cen paliw

Złote czasy niezależnych banków centralnych, które przez lata mogły bezwzględnie walczyć z inflacją, powoli zmierzają ku końcowi. Taką mroczną prognozę stawiają znani ekonomiści Charles Goodhart i Manoj Pradhan w swojej nowej książce „The Unanchored Central Banker”. Ich zdaniem globalna demografia niebawem upomni się o swoje, a rachunek za starzejące się społeczeństwa zapłacimy wszyscy – wyższymi cenami i stopami procentowymi.

Demograficzna bomba z opóźnionym zapłonem

Przez dekady świat gospodarki korzystał z tzw. słodkiego punktu demograficznego. Młode społeczeństwa i mas napływ tanich towarów z Chin skutecznie dusiły presję cenową. Te mechanizmy właśnie przeszły do historii.

W miarę jak rzesze pracowników odchodzą na emeryturę, na rynku zaczyna brakować rąk do pracy. Pojawia się potężna presja na wzrost płac, a koszty utrzymania rosnących lawinowo armii seniorów drastycznie obciążają budżety państw. Autorści książki wskazują, że koszty opieki zdrowotnej i systemów emerytalnych wywołają tak gigantyczne deficyty, że rządy będą musły ratować się masowym długiem.

Kiedy państwo bankrutuje, bank centralny traci niezależność

Gdy zadłużenie państw przekroczy bezpieczne granice, polityka monetarna znajdzie się pod ścianą. Zamiast schładzać gospodarki podwyżkami stóp, instytucje finansowe mogą zostać zmuszone do drukowania pieniędzy, by ratować finanse publiczne przed niewypłacalnością.

  • Wzrost realnych stóp procentowych: Rządowe pożyczki pochłoną nadwyżki kapitału, windując koszty kredytów w górę.
  • Koniec disinflacji z Chin: Państwo Środka samo zmaga się ze starzeniem się populacji i nie jest już globalnym dostawcą taniej inflacji.
  • Presja płacowa: Kurcząca się pula pracowników wymusza wyższe zarobki, co napędza usługi.

Czy sztuczna inteligencja lub automatyzacja uratują sytuację? Ekonomiści studzą optymizm. Choć technologia zwiększa produktywność, historycznie generowała też nowe miejsca pracy zamiast całkowicie zastąpić ludzki kapitał w opiece nad starzejącym się pokoleniem. W efekcie stajemy przed erą, w której walka z inflacją w mocno zadłużonych gospodarkach będzie grozić natychmiastową niestabilnością finansową.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: