Kryzys na Morzu Czarnym wraca ze zdwojoną siłą. Ukraina pyta Polskę o lądowe korytarze

Strona głównaBiznes

Kryzys na Morzu Czarnym wraca ze zdwojoną siłą. Ukraina pyta Polskę o lądowe korytarze

Amerykanie idą śladem Polski. Południowokoreańska haubica K9 podbija amerykańską armię
Grzegorz Braun z nowymi zarzutami od prokuratury. Na liście m.in. kradzież flag i sejmowe incydenty
Rewolucja w rankingu miast 2026. Szczecin na szczycie, dawni lideri poza podium

Eksport zboża z Ukrainy znalazł się w najtrudniejszym położeniu od lat. Intensywne działania zbrojne oraz paraliż szlaków morskich na Morzu Czarnym sprawiły, że Kijów radzi sobie zaledwie z jedną trzecią dotychczasowych wolumenów wysyłek. W obliczu rosnących trudności logistycznych ukraińskie władze oficjalnie szukają ratunku na lądzie, spoglądając przede wszystkim w stronę Polski.

Zablokowane morze i dramatyczny spadek wywozu

Sytuacja w rejonie Odessy i kluczowych portów naddunajskich pozostaje napięta. Armatorzy masowców rezygnują z rejsów, obawiając się o bezpieczeństwo załóg i statków. Statystyki nie kłamią: letni eksport zbóż skurczył się o około 70-75 procent względem ubiegłorocznych standardów. W silosach zalegają miliony ton ziarna, a nadciągające zbiory kukurydzy grożą całkowitym paraliżem magazynowym w Ukrainie.

Nic dziwnego, że Kijów próbuje ratować sytuację wszelkimi sposobami. Alternatywne trasy przez Dunaj czy sąsiednie państwa są mocno ograniczone przez infrastrukturę oraz niski stan wód. Dlatego ukraińskie ministerstwo rolnictwa zwróciło się do Warszawy z propozycją zacieśnienia współpracy logistycznej.

Polska szuka równowagi. Tranzyt tak, ale na jasnych warunkach

Propozycja Kijowa zakłada m.in. podwojenie liczby pociągów towarowych przekraczających granicę oraz usprawnienie procedur tranzytowych. Polskie władze podchodzą jednak do tematu z dużą rezerwą, mając w żywej pamięci napięcia z lat 2022–2023.

  • Utrzymane w mocy bezterminowe embargo chroni polski rynek przed bezpośrednim napływem ukraińskiego ziarna.
  • Resort rolnictwa twardo deklaruje: priorytetem musi być płynny wywóz plonów rodzimych producentów.
  • Ewentualny tranzyt przez polskie porty i terminale może odbywać się wyłącznie pod warunkiem pełnej kontroli logistycznej.

Choć rodzime firmy chętnie zarobią na obsłudze dodatkowych ładunków, nikt w Polsce nie chce powtórki z masowych protestów rolników. Gra toczy się o dużą stawkę – z jednej strony stabilizację ukraińskiego rolnictwa, z drugiej zaś święty spokój na krajowym rynku żywnościowym.

Źródło: Puls Biznesu – portal biznesowy

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: