Wygoda w podróży pod lupą analityków
Wybór odpowiedniego portu lotniczego potrafi zaważyć na losach całego wyjazdu. Długa kolejka do odprawy, opóźnienia i chaos terminalowy to koszmar każdego pasażera. Najnowsza edycja prestiżowego raportu World Consumer Airport Index 2026, opublikowana przez Consumer Choice Center, rzuca zupełnie nowe światło na to, które miejsca na mapie świata faktycznie stawiają na komfort klientów. Analitycy wzięli pod lupę 60 kluczowych portów z całego globu, oceniając je pod kątem aż 16 różnych kryteriów – od czasu oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa, przez sieć połączeń, aż po łatwość dojazdu z centrum miasta.
Zamiast wrzucać wszystkich do jednego worka, autorzy rankingu podzielili obiekty na dwie odrębne kategorie: gigantów obsługujących ponad **47,2 miliona pasażerów rocznie** oraz mniejsze porty lotnicze. Wyniki przynoszą sporo zaskoczeń.
Liderzy wśród gigantów: Hiszpania górą
W kategorii największych hubów przesiadkowych bezkonkurencyjna okazała się **Barcelona-El Prat**. Hiszpański port zgarnął najwyższe noty m.in. dzięki gigantycznej liczbie dostępnych kierunków oraz imponującej sprawności służb. Jak wynika z danych raportu, średni czas oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa wynosi tu zaledwie **3 minuty**.
Tuż za hiszpańskim liderem uplasowało się włoskie lotnisko Rzym-Fiumicino oraz międzynarodowy port w Los Angeles (**LAX**). W pierwszej dziesiątce znalazły się również tak znane miejsca jak Bangkok-Suvarnabhumi, paryskie Charles de Gaulle, londyńskie Heathrow czy lotnisko w Dubaju, które udowodniło ogromną odporność operacyjną.
Mniejsze porty, mniejszy stres?
Wśród mniejszych portów lotniczych korona powędrowała do Niemiec. Na szczycie zestawienia ogólnego i kategorii małych hubów triumfował **Düsseldorf**, oferujący podróżnym niemal natychmiastową odprawę i doskonałe skomunikowanie z koleją. Na podium znalazły się także porty w Zurychu oraz Kopenhadze.
Co decyduje o sukcesie najlepszych? Eksperci wskazują, że kluczem do wysokich ocen nie jest sama przepustowość, lecz elastyczność i realny wybór. Pasażerowie doceniają bogatą ofertę linii lotniczych, brak absurdalnych restrykcji oraz krótki czas tracony na formalności.
Gdzie lepiej nie lecieć? Czarna lista raportu
Nie wszyscy jednak nadążają za rosnącymi wymaganiami rynku. Na szarym końcu zestawienia znalazły się porty, które boleśnie odczuły kryzys infrastrukturalny. Wśród mniejszych hubów najsłabiej wypadły południowokoreański Seoul Gimpo, Punta Cana oraz londyński Stansted. Z kolei w grupie największych obiektów najniższe oceny zgarnęły Antalya, Guangzhou Baiyun oraz niemiecki Frankfurt. Główne grzechy tych miejsc? Zbyt duża odległość od centrami miast, monopolizacja połączeń przez pojedynczych przewoźników oraz przewlekłe opóźnienia.
Źródło: Świat – Świat w RMF24

KOMENTARZE