Incydent po wylądowaniu w Rzymie
We wtorek, 8 września 2026 roku, zakończony niedoszłą bójką incydent wstrząsnął pasażerami samolotu rejsowego lecącego z Warszawy do stolicy Włoch. Tuż po lądowaniu, gdy maszyna zatrzymała się na rzymskim lotnisku a podróżni oczekiwali na otwarcie drzwi, jeden z mężczyzn zaczął głośno wyrażać swoje uprzedzenia wobec obywateli Ukrainy. Choć twierdził, że nie żywi do nich nienawiści, wprost oświadczył, iż „nie życzy sobie, żeby rozmawiali po ukraińsku”.
Reakcja szefa Urzędu ds. Kombatantów
Na ksenofobiczne uwagi głośno i zdecydowanie zareagował obecny na pokładzie Lech Parell, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Urzędnik wtrącił się do dyskusji, wskazując publicznie, że takie zachowanie jest zwykłym chamstwem.
– Początkowo nie chciałem reagować, lecz po dłuższej chwili nie wytrzymałem. Powiedziałem więc, również głośno i całkiem poprawną polszczyzną: „Daj pan sobie spokój z takimi prostackimi tekstami” – relacjonował na platformach społecznościowych Lech Parell. W odpowiedzi usłyszał, że agresor ma prawo mówić, co chce, na co urzędnik odparł, że on z kolei ma pełne prawo komentować jego naganne wypowiedzi.
Groźby pod adresem urzędnika
Wymiana zdań szybko eskalowała. Agresywny pasażer, nie mogąc znieść krytyki ze strony urzędnika państwowego, przeniósł swojąłość bezpośrednio na niego. Sytuacja stała się na tyle napięta, że o krok było od rękoczynów, a w kierunku szefa urzędu padły obelgi oraz dosłowne groźby naruszenia nietykalności cielesnej – w tym osobliwa zapowiedź: „Pociągnę cię z główki”.
Zdarzenie to po raz kolejny obnażyło problem rosnącej agresji słownej i nietolerancji w przestrzeni publicznej, nie wyłączając pokładów samolotów, gdzie ciasnota i długi czas podróży sprzyjają wybuchom negatywnych emocji.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE