Testament klubowej legendy. Tyle zarobiły córki Billy’ego Bondsa

Strona głównaSport

Testament klubowej legendy. Tyle zarobiły córki Billy’ego Bondsa

Jagiellonia o krok od historycznego awansu. Rewanż z Iberią w Tbilisi pod specjalnym nadzorem
Real Madryt rusza na podbój Elche. Królewscy z jasnym celem w 6. kolejce La Liga
Biało-Czerwone nie zwalniają tempa na mundialu. Marcin Kasprowicz patrzy na fazę pucharową
Kapitan Rakowa nie wytrzymał po klęsce. Gorzkie wyznanie na żywo
Dramat we Włoszech, ale jest happy end! Jak Polacy wyszarpali awans na Euro U-21
Treść wygenerowana przy użyciu sztucznej inteligencji.

Ostatnia wola ikony West Hamu

Zmarły w listopadzie 2025 roku w wieku 79 lat Billy Bonds pozostawił po sobie nie tylko legendarny status na boiskach angielskiej Premier League, ale również konkretny majątek. Z ujawnionych oficjalnych dokumentów wynika, że jego córki odziedziczyły łącznie ponad 575 tys. funtów.

Były kapitan, a potem menedżer „Młotów”, który przez ponad dwie dekady oddał serce klubowi z Londynu, przez całe życie uchodził za człowieka niezwykle skromnego i ułożonego. Pieniądze zgromadzone przez lata ciężkiej pracy na boisku oraz przy ławce trenerskiej trafiły w ręce jego najbliższych.

Człowiek, który znaczył dla klubu wszystko

Bonds rozegrał w barwach West Ham United imponującą liczbę 799 spotkań, co do dzisiaj pozostaje rekordem wszech czasów tego londyńskiego zespołu. Jako kapitan dwukrotnie wznosił w górę prestiżowy Puchar Anglii – w 1975 oraz 1980 roku. Fani wybrali go nawet najlepszym piłkarzem w historii klubu, stawiając go w tej hierarchii wyżej niż samego Bobby’ego Moore’a.

Po zakończeniu piłkarskiej kariery w wieku 41 lat nie porzucił ukochanej dyscypliny. Z sukcesami prowadził drużynę jako szkoleniowiec, wprowadzając ją do nowo powstałej Premier League. Zmarł pod koniec listopada 2025 roku, pogrążając w żałobie kibiców w całej Anglii. Ujawniony testament pokazuje, że poza nieśmiertelną pamięcią na trybunach London Stadium, zadbał również o finansową przyszłość swojej rodziny.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: