Historyczny triumf na PGE Narodowym. Paweł Korpuliński królem europejskiego driftu!

Strona głównaSport

Historyczny triumf na PGE Narodowym. Paweł Korpuliński królem europejskiego driftu!

Polscy żużlowcy w świetnej formie przed finałem DPŚ na PGE Narodowym
Brązowy medal to dla nich policzek. Czy polski żużel zjadł własny ogon?
Stolica dymu i prędkości. Bitwa o tytuł Red Bull Drift Masters rozegra się na PGE Narodowym

12 września 2026 roku zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego motorsportu. Finałowa runda cyklu Red Bull Drift Masters na warszawskim PGE Narodowym dostarczyła kibicom emocji, których szybko nie zapomnimy. Przy dopingu 55 tysięcy widzów poznaliśmy nowego czempiona Starego Kontynentu. Został nim Paweł Korpuliński, dla którego to pierwszy w karierze tytuł mistrzowski tej rangi.

Przedostatnia prosta sezonu była prawdziwym testem nerwów. Jeszcze w sierpniu po zawodach w niemieckim Ferropolis liderem klasyfikacji generalnej był Piotr Więcek. Przewaga płocczanina wynosiła 22 punkty, a w grze o najwyższy laur liczyło się aż czterech zawodników, w tym irlandzkie gwiazdy: Conor Shanahan oraz James Deane.

Dramat lidera i zwrot akcji na Narodowym

Już piątkowe kwalifikacje przestały być sielanką. Korpuliński pojechał kapitalnie, zajmując drugie miejsce i ustępując jedynie Deane’owi. Zupełnie inaczej wyglądał wieczór Piotra Więcka. Obrońca pozycji lidera popełnił błąd, ukończył kwalifikację dopiero na 22. pozycji i skazał się na niezwykle trudną drogę w fazie pucharowej.

Choć Więcek w TOP32 bez trualności wygrał swój pierwszy pojedynek, presja robiła swoje. Kluczowe rozstrzygnięcia zapadły na etapie, w którym Korpuliński pieczętował swój sukces jeszcze przed półfinałami. Błędy rywali w połączeniu z żelazną konsekwencją kierowcy Nissana S14 sprawiły, że to właśnie on przejął koroną.

Nie tylko dym, czyli F1 na płycie stadionu

W samej Warszawie w walce o pojedyncze zwycięstwo w rundzie najlepszy okazał się Irlandczyk Conor Shanahan, który powtórzył zeszłoroczny sukces w stolicy. Drugie miejsce w zawodach wywalczył sam świeżo upieczony mistrz – Paweł Korpuliński, a podium klasyfikacji generalnej całego sezonu dopełnił Piotr Więcek na trzeciej lokacie.

Tegoroczny finał na PGE Narodowym był czymś znacznie więcej niż zwykłymi zawodami. Organizatorzy zadbali o bezprecedensową oprawę. Na specjalnie przygotowanym torze na płycie stadionu ryk silników połączył dwa światy motorsportu: oprócz driftowozów kibice podziwiali pokazowe przejazdy i pojedynki na dochodzenie z udziałem prawdziwych bolidów Formuły 1 ekip Oracle Red Bull Racing oraz Visa Cash App Racing Bulls. Nie zabrakło też szalonego „Donut Show” w wykonaniu Mad Mike’a i jego 1400-konnej Mazdy.

Marzyłem od ponad 10 lat — wyznał wzruszony Korpuliński tuż po odebraniu pucharów. Droga przez lata startów w Skandynawii i wreszcie na europejskich torach w końcu przyniosła upragniony owoc. Polscy fani opuszczali stadion w Warszawie z poczuciem, że rodzimy drift wciąż wyznacza światowe standardy.

Źródło: Przegląd Sportowy przegladsportowy.onet.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: