Koszmarne wyniki kontroli serów w sklepach. Prawie połowa placówek pod lupą inspektorów

Strona głównaKonsument

Koszmarne wyniki kontroli serów w sklepach. Prawie połowa placówek pod lupą inspektorów

Przełomowa decyzja UOKiK. Cztery duże banki zmuszone oddać pieniądze klientom
Polacy ruszyli na zakupy, ale portfele trzymają krócej. Nowe statystyki GUS za lipiec
Kupujesz grę w PlayStation Store? Sony twardo twierdzi, że nie jesteś jej właścicielem

Wielka inspekcja na sklepowych półkach

Kupujesz w sklepie ulubiony ser i ufasz, że płacisz za pełnowartościowy nabiał? Najnowsze dane opublikowane we wrześniu 2026 roku przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) boleśnie weryfikują to zaufanie. Kontrolerzy wzięli pod lupę asortyment serów dojrzewających, niedojrzewających, a także wyrobów z mleka owczego i koziego w 60 placówkach handlowych na terenie całego kraju.

Wyniki? Porażające. Aż w 46,7 proc. skontrolowanych sklepów wykryto co najmniej jedną poważną nieprawidłowość. Polacy od lat chętnie sięgają po różnego rodzaju serowe specjały, jednak producenci i sprzedawcy nierzadko idą na skróty, żerując na niewiedzy klientów.

Fałszowany skład i krowie DNA w kozim serze

Choć tradycyjne sery powinny być wizytówką jakości i kulinarnego dziedzictwa, rzeczywistość bywa brutalna. Inspektorzy przekazali do specjalistycznych laboratoriów próbki ze 148 partii serów. Zakwestionowano aż 19 partii, co daje 12,8 proc. wszystkich badanych produktów.

Najczęściej laboratoria wykrywały rozbieżności w zawartości soli, tłuszczu oraz białka w stosunku do deklaracji producenta umieszczonych na etykietach. Bywały jednak przypadki skrajnej nieuczciwości:

  • W jednym z produktów wykryto niedeklarowany kwas sorbowy i sorbiniany – czyli substancje konserwujące, o których zapomniano wspomnieć w składzie.
  • Prawdziwą sensacją okazała się próbka sera sprzedawanego jako „owczo-kozi”, w którym analiza laboratoryjna wykryła… DNA krowy.

Etykietowa wolameryka i błędy w sklepach

Oprócz badań laboratoryjnych, IJHARS dokładnie przejrzała oznakowanie 156 partii towarów. Błędy wykryto w niemal co trzecim przypadku (32,1 proc.). Konsumenci są wprowadzani w błąd m.in. poprzez niepoprawne nazewnictwo, brak informacji o alergenach, wadliwe tabele wartości odżywczych czy nieprawidłowe daty przydatności do spożycia.

W przypadku produktów sprzedawanych luzem (bez opakowań) sytuacja wygląda równie kiepsko – często brakuje tam danych producenta, dokładnego składu, a klienci nie wiedzą, co tak naprawdę ląduje w ich koszykach. Inspekcja zapowiada kolejne zdecydowane działania i surowe kary finansowe dla nieuczciwych podmiotów.

Źródło: www.rynekzdrowia.pl

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: