Granica została przekroczona
Tragiczny bilans wypadków na polskich przejazdach kolejowo-drogowych zmusił maszynistów do radykalnych kroków. Środowa katastrofa w Sokolnikach Suchych na Mazowszu, gdzie pociąg Intercity uderzył w ciężarówkę, odbiła się głośnym echem w całym kraju. Zginęła jedna osoba, a kilkadziesiąt zostało rannych – w tym walczący o zdrowie maszynista. Dla Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych była to ostateczna granica.
W piątek od północy na polskich torach rozpoczął się tzw. protest włoski. Prowadzący składy masowo korzystali z przepisów Kodeksu pracy, zwalniając przed każdym przejazdem do zaledwie 20 km/h. Efekt? Krajowy rozkład jazdy legł w gruzach, a opóźnienia pociągów urosły łącznie do 13 tysięcy minut.
Odwrót maszynistów i deklaracje rządu
Akcja miała potrwać całą dobę, jednak po południu szef ZZM Leszek Miętek ogłosił jej przedterminowe zakończenie w południe. Związkowcy wskazali, że cel został osiągnięty – o problemie bezpieczeństwa usłyszał cały kraj, a politycy w ekspresowym tempie musieli wyjść ze strefy komfortu.
Do sytuacji natychmiast odniosło się Ministerstwo Infrastruktury. Minister Dariusz Klimczak przyznał, że chociaż forma protestu mocno uderzyła w pasażerów, frustracja kolejarzy jest w pełni zrozumiała. Rząd zapowiedział twarde i natychmiastowe zmiany legislacyjne:
- Utrata prawa jazdy na 3 miesiące dla każdego kierowcy, który wjedzie na przejazd przy czerwonym świetle.
- Zaostrzenie przepisów Kodeksu karnego wspólnie z Ministerstwem Sprawiedliwości dla sprawców zagrożeń w ruchu lądowym.
- Prace nad ustawowym uregulowaniem czasu pracy maszynistów, którzy – jak alarmują związkowcy – w realiach prawnych bywają w gotowości przez dobę.
Kiedy normalność wróci na szlaki?
Mimo że protest dobiegł końca przed weekendem, pasażerowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Zarządca infrastruktury PKP PLK poinformował o przywróceniu przejezdności uszkodzonego toru w Sokolnikach Suchych dopiero późnym wieczorem.
Przedstawiciele PKP Intercity zapewniają, że w kolejnych dniach sytuacja powinna się całkowicie unormować, ale niesmak i strach na przejazdach pozostały. Pytanie brzmi: czy zapowiadane baty na bezmyślnych kierowców faktycznie ostudzą ich głowy za kółkiem?
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE