Rosyjska ekspansja w Sahelu: Jak Moskwa zajęła miejsce zachodnich wojsk

Strona głównaPolityka

Rosyjska ekspansja w Sahelu: Jak Moskwa zajęła miejsce zachodnich wojsk

Słowackie MSW kupiło radary z rosyjskimi podzespołami. Wybuchł skandal polityczny
Jarosław Wolski o bezpieczeństwie Polski i rosyjskim zagrożeniu
Rosyjski dron-rakieta uderzył w Mołdawię. Maia Sandu mówi o celowych prowokacjach i wspomina Polskę
Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło zestrzelenie ukraińskiego myśliwca MiG-29
Rosyjska telewizja liczy polski sprzęt. Jak Kreml zareagował na defiladę na Wisłostradzie

Po wycofaniu sił zachodnich i rozpadu struktur G5 Sahel, państwa takie jak Mali, Burkina Faso i Niger zwróciły się ku Rosji, otwierając nowy rozdział geopolitycznych zmagań w Afryce.

W obliczu rosnącego zagrożenia terrorystycznego i politycznych przemian lokalne junty wojskowe zerwały dotychczasowe więzi z Zachodem. Powstałą w ten sposób próżnię bezpieczeństwa szybko postanowiła wykorzystać Moskwa, oferując nowym partnerom wsparcie militarne w zamian za wymierne korzyści polityczne i gospodarcze.

Rola Grupy Wagnera i Korpusu Afrykańskiego

Początkowo głównym narzędziem rosyjskiej obecności na tym obszarze była Grupa Wagnera. Najemnicy zapewniali ochronę władzom oraz brali udział w operacjach bojowych.

Eksperci wskazują jednak, że obecność ta daleka była od budowania stabilnych i niezależnych struktur obronnych:

Przedłużający się brak bezpieczeństwa w regionie skutecznie uzasadniał dalszą obecność rosyjskich formacji i pozwalał na zawieranie kolejnych lukratywnych kontraktów.

Po zmianach strukturalnych w Rosji, związanych m.in. ze śmiercią Jewgienija Prigożyna, dotychczasowe prywatne struktury zaczęto formalizować pod auspicjami resortu obrony, przekształcając je m.in. w tzw. Korpus Afrykański.

Wyzwania i realia frontu w Mali

Choć współpraca wojskowa między Rosją a sojuszem państw Sahelu jest regularnie zacieśniana, sytuacja na miejscu pozostaje niezwykle trudna. Mali stało się faktycznym poligonem i frontem operacyjnym dla rosyjskich sił.

  • Działalność zorganizowanych grup dżihadystycznych (w tym JNIM) nie słabnie.
  • Skoordynowane akcje rebeliantów przynoszą regularne straty w ludziach i sprzęcie.
  • Lokalne reżimy stają się mocniej uzależnione od zewnętrznej pomocy wojskowej.

Region Sahelu zamiast stabilizacji staje się obszarem silnie zmilitaryzowanym, w którym ścierają się interesy mocarstw oraz narastające kryzysy wewnętrzne.

KOMENTARZE

WORDPRESS: 0
DISQUS: