Rosyjska stolica w cieniu pustych baków
Sierpniowa rzeczywistość w rosyjskiej stolicy mocno zaskoczyła kierowców. Zamiast płynnych dostaw i wszechobecnej obfitości surowców, miasto mierzy się z głębokim kryzysem logistycznym. W środę, w obliczu rosnących niedoborów benzyny, stacje paliw w Moskwie zaczęły masowo ograniczać sprzedaż do kilkudziesięciu litrów na pojazd. To bezpośredni efekt bezwzględnej kampanii ukraińskich dronów, które od miesięcy systematycznie dziurawią rosyjską infrastrukturę naftową.
Przez długi czas Kreml próbował maskować problemy, zrzucając winę na „nieplanowane prace konserwacyjne” czy rzekome czynniki techniczne. Dziś jednak rzeczywistości nie da się już pudrować oficjalnymi komunikatami. Druga fala kryzysu paliwowego stała się faktem, który boleśnie uderza w serce rosyjskiej gospodarki.
Gazprom i Tatnieft tną wolumeny. Ile benzyny dostanie kierowca?
Restrykcje dotknęły kluczowe sieci stacji benzynowych w regionie. Przedsiębiorstwo **Gazprom Nieft** oficjalnie poinformowało, że tymczasowo ogranicza sprzedaż benzyny oraz oleju napędowego do maksymalnie **40 litrów na pojazd**. Niewiele lepiej sytuacja wygląda u innego giganta — **Tatnieft** — gdzie limity ustalono na poziomie **50 litrów benzyny i 60 litrów diesla**.
Kierowcy szukający popularnej benzyny **AI-95** odbijają się od ściany lub grzęzną w gigantycznych, nerwowych kolejkach. Mimo że władze próbują ratować sytuację, rzucając do stolicy rezerwy ze wschodnich regionów kraju oraz Uralu i Syberii, popyt drastycznie przewyższa podaż.
- **Gazprom Nieft:** limit do 40 litrów na auto.
- **Tatnieft:** limit do 50 litrów benzyny / 60 litrów diesla.
- **Ceny:** drastyczne podwyżki i braki punktowe na mapie Moskwy oraz obwodu moskiewskiego.
Ukraińskie drony demolują zaplecze Putina
Skąd ten nagły paraliż? Odpowiedź tkwi w precyzyjnych uderzeniach ukraińskich sił w kluczowe rafinerie, magazyny i bazy paliwowe. Regularne naloty dronów sparaliżowały pracę gigantów rafineryjnych w europejskiej części Rosji. Nawet Władimir Putin musiał odnieść się publicznie do sytuacji, choć tradycyjnie zminimalizował skalę zniszczeń, twierdząc, że uderzenia nie wywołały krytycznych strat.
Fakty mówią jednak co innego. Rosja – dotychczas potężny eksporter paliw – musiała ratować rynek wewnętrzny m.in. zakazami eksportu, a nawet awaryjnym importem produktów naftowych z Azji. Wojna, którą Kreml przeniósł lata temu za naszą wschodnią granicę, na stałe zagościła na stacjach benzynowych w samej Moskwie.
Źródło: Bankier.pl – Wiadomości

KOMENTARZE