Kluczowy spór wokół Trybunału Konstytucyjnego
W polskiej polityce wrze wokół Macieja Berka, którego Sejm 4 września 2026 roku powołał na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wybór byłego ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu od samego początku budził ogromne emocje i skrajne opinie. Teraz na linii rząd–Pałac Prezydencki dochodzi do kolejnego ostrego starcia.
Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Jan Grabiec, nie pozostawił złudzeń co do oczekiwań strony rządowej. Podkreślił wprost, że odebranie ślubowania od nowo wybranego sędziego to żaden polityczny kaprys, lecz bezwzględny wymóg konstytucyjny.
Warunki z Pałacu Prezydenckiego i opór Sejmu
Zupełnie inaczej sprawę widzi otoczenie głowy państwa. Prezydent Karol Nawrocki stawia twarde warunki. Rzecznik prezydenta, Rafał Leśkiewicz, zakomunikował, że zaproszenie na zaprzysiężenie nie zostanie wysłane, dopóki nie zostaną rozwiane wszelkie wątpliwości wokół stażu zawodowego Berka. Chodzi o wymagany przez ustawę o statusie sędziów TK 10-letni staż wykonywania zawodu radcy prawnego – Kancelaria Prezydenta domaga się jasnych dokumentów potwierdzających te kryteria.
Strona parlamentarna odpowiada jednak twardym stanowiskiem. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec stoją na stanowisku, że prezydent nie ma prawnej możliwości podważenia sejmowego wyboru ani kwestionowania uprawnień wybranego sędziego.
Co dalej z misją w TK?
W tle institutionalnego klinczu koalicja rządząca liczy na to, że obecność Berka pozwoli na przywrócenie normalnego funkcjonowania sparaliżowanego dotąd sporami politycznymi Trybunału. Tymczasem brak zaproszenia na ślubowanie sprawia, że cała procedura utknęła w martwym punkcie, a polityczna temperatura wokół sądu konstytucyjnego osiąga kolejne rekordy.
Źródło: RSS Wiadomosci.gazeta.pl

KOMENTARZE